Skip to content
Menu

Kiedy zdecydowałam, że jadę leczyć Rudą do Polski długo zastanawiałam się jak ją do tego wyjazdu przygotować, jak podróżować z kotem. Mimo moich obaw okazało się, że Rudzielec zniósł długą podróż bardzo dobrze, co więcej w Polsce udało się jej pomóc i zacząć leczyć!

Pamiętacie jak pisałam o chorobie Rudej? Jeżeli nie to tekst znajdziecie tutaj. Kot od ponad roku cierpiał, a w Szkocji nie do końca potrafili mu pomóc. Jej stan był coraz gorszy, coraz częściej krwawił jej pyszczek i oczy, jadła z trudnością, a ja z dnia na dzień mocniej przekonywałam się do tego, że jeżeli nie zabiorę jej do Polski to jej nie pomogę. Decyzja została podjęta. 13-ego lutego wyruszyliśmy w podróż. 6 godzin w samochodzie, 17 na promie i kolejne 12 w trasie. Podczas jazdy samochodem Ruda większość czasu spała zakopana w kurtce, na promie natomiast teoretycznie zwierzęta powinny zostawać w aucie… jednak nie mogłam na tak długo zostawić jej samej, więc transporterek z Rudą w środku zapakowałam w dużą torbę i zabrałam ją do kabiny. To była świetna decyzja, ponieważ podczas rejsu mocno bujało, kot się bał i niestety zwymiotował. Uważam, że zasada pozostawiania zwierzaków w samochodach jest niedorzeczna i powinna ulec zmianie. Pamiętam kiedy podczas ostatniego rejsu (Widzieliście film ze wschodu słońca na morzu? (klik)), kiedy rano zeszliśmy do samochodów zobaczyłam w jednym z nich w bagażniku zamknięte były dwa ogromne psy, to było okropne!

podróżować z kotem blog ruda

podróżować z kotem blog ruda

Jak przygotować kota do podróży?

Jeżeli planujecie zagraniczną podróż z kotem musicie mieć dla niego paszport. Żeby taki móc wyrobić kot musi być zaczipowany oraz zaszczepiony (również na wściekliznę), szczegóły przedyskutujcie ze swoim lekarzem weterynarii. Zgłoście się do niego z wyprzedzeniem, od szczepienia na wściekliznę do wyjazdu muszą minąć trzy tygodnie. Pilnujcie żeby kot przed podróżą dużo pił, bo zapewne w trasie nie będzie chciał tego robić. Samochód kilka godzin przed podróżą popsikałam kocimi feromonami. W zależności od długości podróży polecam ze sobą zabrać kuwetę, wodę i jedzenie dla kota. Rudzielec skorzystał z tego dopiero na promie, w samochodzie większość czasu spędzała leżąc w kurtce. Zabierzcie dla kota rzeczy, które zna i lubi żeby potem łatwiej oswoić go z nowym miejscem.

podróżować z kotem blog ruda

podróżować z kotem blog ruda

Jak podróżować z kotem?

Dla bezpieczeństwa kota przewozić go musicie w transporterze, najlepiej takim, który zna żeby nie stresować go nowymi zapachami. Ja dla Rudej zabrałam też jej ulubiony koc i pluszowy futerał na laptopa, który stał się jej ulubionym miejscem na drzemki. W Polsce śpi na nim codziennie i czuje się prawie jak w domu. Do tej pory jazda samochodem Rudej kojarzyła się tylko i wyłącznie z wyjazdami do weterynarza na zastrzyki, dlatego tego nie lubiła. Chciałam jej tą podróż uprzyjemnić więc zabrałam jak najwięcej rzeczy, które znała z domu. Pierwsze godziny podróży spędziła w transporterku, kolejne na tylnym siedzeniu. Ostrożnie jednak z wypuszczaniem kota jeżeli podróżujecie samemu, może Was zaskoczyć, więc jeżeli nie jesteście pewni tego jak się będzie zachowywał to róbcie częściej przerwy w podróży i wypuszczajcie go tylko na postojach, aby mógł rozprostować kości, ewentualnie się napić czy skorzystać z kuwety. Uważajcie też z karmieniem, ponieważ część kotów może na to źle reagować.

Leczenie Rudzielca

W UK Rudą leczyłam od roku, ale tak naprawdę… nie wiedziałam na co ją leczę. Podawano jej antybiotyk, wcześniej dwa razy miała zrobione badanie krwi i to by było na tyle. Zbadań wynikało jedynie to, że jej choroba nie jest wynikiem zakażenia wirusowego. Antybiotyk pomagał doraźnie, ale w długim okresie nie poprawiał jej stanu. Kot miał ogromną nadżerkę w pyszczku, która bolała ją podczas jedzenia oraz ciągłe wydzieliny z pyszczka, nosa i oczu. W Polsce skonsultowaliśmy jej stan z czterema weterynarzami. Zostały jej zrobione podstawowe badania – morfologia, wymazy, wycinek zmienionych miejsc oraz czyszczenie pyszczka ze ściąganiem kamienia. Wszystko pod narkozą. Jej diagnoza postawiona jednak została na podstawie tego, jak kot wygląda. Wszyscy weterynarze postawili taką samą – choroba autoimmunologiczna, toczeń lub pęcherzyca. U kotów zdarza się średnio raz na milion. Jedyna możliwość leczenie to sterydy, więc zdecydowaliśmy, że rozpoczniemy leczenie od razu i będziemy obserwować czy stan kota się poprawia.

Doktor weterynarii, która Rudej lek podawała opisała jej reakcję na sterydy jako natychmiastową. Po całym zabiegu powiedziała, że w ciągu kilku sekund od podania leku podniebienie z nadżerką, wargi czy powieki, które były zaczerwienione wyblakły i stały się różowe. Oznacza to, że lek jest dobrze dobrany i w końcu coś działa! Obecnie Ruda jest po trzech dawkach sterydu. Jest w lepszym stanie, nadżerka zaczęła się goić, wydzieliny z pyszczka i oczu jest mniej, oczka również są w lepszym stanie. Kolejna dawka leku we wtorek, a w środę wyruszamy w podróż powrotną do Szkocji. Niestety choroba Rudej jest nie do wyleczenia. Kot do końca życia będzie na sterydach, teraz w cotygodniowych dawkach, kolejne będziemy podawać jej co miesiąc obserwując jej stan.

podróżować z kotem blog ruda

podróżować z kotem blog ruda

Najważniejsze jest, że w końcu kota udało się zdiagnozować i jej pomóc. Owszem sterydy mają swoje skutki uboczne, kot będzie wymagał większej uwagi i opieki, ale jeżeli są jedyną szansą na pomoc Rudej to nie zastanawiałam się długo czy ich używać. Widać jeszcze ślady choroby, ale kot szeroko otwiera oczy i nie ma całego czarnego pyszczka, a to tylko 5 dni leczenia. Polubiłam podróżować z kotem – za kilka dni wracamy do domu!

Rudzielec ma się świetnie, to jak wygląda teraz możecie zobaczyć tutaj.

4 komentarze

  1. Michalina
    16 listopada 2020 @ 10:53

    Koty uchodzą, delikatnie mówiąc, za umiarkowanych miłośników podróżowania. Nie można jednak generalizować i z całym przekonaniem stwierdzić: koty nie lubią podróży.

    Reply

  2. Monika Zawiślak GrennEye
    25 lutego 2017 @ 20:05

    Trzymam kciuki za rudą. Sama mam kotkę, którą dwa razy w życiu zabrałam w dłuższą kilkugodzinna podróż samochodem, a że ona nie lubi podróżować to nie było to ani łatwe, ani przyjemne (mimo kocich feromonów, kocyków, transportera a raz nawet leku uspakajającego). Jedyne co pomagało, to owinięcie jej szczelnie kocykiem i trzymanie na kolanach. Pozdrawiamy

    Reply

    • FashionVoyager
      27 lutego 2017 @ 10:31

      Na szczęście kicia całkiem dobrze znosi podróże. Dziękujemy!

      Reply

  3. Agni
    25 lutego 2017 @ 14:47

    W ogóle uważam, że pomysł zostawiania zwierzaka w aucie jest bez sensu. Pomijam stres, ale co z potrzebami fizjologicznymi?
    Przyznam też szczerze, że mam mniej odwagi dlatego, że mam kocicę od 11 lat i zawsze raczej zostawiałam ją z kimś w domu, zwłaszcza że od początku nie lubiła podróży autem (ze 3 razy się zdarzyło). Pozdrawiam

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.