Skip to content
Menu

Zamek Dunvegan na szkockiej wyspie Skye to jedna z chętniej odwiedzanych atrakcji. Na miejscu zwiedzić możemy fragment zamku, pospacerować po przyzamkowych ogrodach oraz istnieje również możliwość popływania łódką na jeziorze. Nie skorzystałam z żadnej z tych opcji…

Przepełniony parking, tłumy turystów, kilkadziesiąt osób stojących w kolejce po bilety nie zachęciły mnie do wejścia do środka. Isle of Skye jest naprawdę oblegany latem, ale nie spodziewałam się, że aż tak bardzo. Zdecydowaliśmy, że skoro zamki i tak najpiękniej wyglądają z zewnątrz i z daleka to poszukamy innego sposobu na jego obejrzenie. Ogrodów trochę żałuje, ponoć są piękne, ale zwiedzanie ich w tłumie ludzi to nie to czego szukam, więc zdecydowałam, że wrócę je zobaczyć wiosną. Ktoś z Was tam był?

Minęliśmy parking i pojechaliśmy wąską dróżką kilkadziesiąt metrów dalej. Tam zatrzymaliśmy się przy ruinach niewielkiego budynku, który zapewne przed laty był częścią zabudowań przy zamkowych. Rozejrzeliśmy się wokoło i takich ruin było zdecydowanie więcej. Żeby się do nich dostać trzeba było wejść na pobliskie pastwisko. Tabliczka z informacją ,,uwaga na byki” była powieszona chyba tylko po to, aby zniechęcić ludzi do wejścia tam. Nie spotkaliśmy na pastwisku ani jednej krowy, nie mówiąc już o byku. Nie wiem czy wiecie, ale prawo w Szkocji pozwala na przechodzenie przez prywatne pastwiska, posiadłości, a nawet ogródki. Można przez nie przejść, ale nie przejechać. Dlatego w wielu miejscach na trasach turystycznych pastwiska czy nawet ogrodzenia wokół domów skonstruowane są tak, aby każdy mógł je swobodnie otworzyć i zamknąć. Z podobnej opcji korzystaliśmy nad jeziorem Ruthven, aby dotrzeć na piaszczystą plażę na jego brzegu.

zamek dunvegan blog szkocja

zamek dunvegan blog szkocja
Ruiny niedaleko zamku

zamek dunvegan blog szkocja

zamek dunvegan blog szkocja
Zamek Dunvegan

Weszliśmy na pastwisko, idąc coraz dalej i dalej zza pagórków wyłaniał się zamek Dunvegan. Spacerowaliśmy po ruinach, które zarośnięte były wrzosami, mchem, wokół kwitł szkocki oset. Idąc dalej doszliśmy nad samo jezioro, to samo, na którym można popływać wokół zamku. Widoki były niesamowite! Spacer w takim miejscu pozwala zobaczyć prawdziwą Szkocję. Tak naprawdę to te zarośnięte ruiny stały się atrakcją, a zamek Dunvegan był dla nich tylko tłem…

zamek dunvegan blog szkocja

zamek dunvegan blog szkocja

zamek dunvegan blog szkocja

zamek dunvegan blog szkocja

zamek dunvegan blog szkocja

zamek dunvegan blog szkocja

zamek dunvegan blog szkocja

Wybudowany na skale nad jeziorem Dunvegan zamek Dunvegan jest najstarszym nieprzerwanie zamieszkałym zamkiem w Szkocji. Jest on rodzinnym domem Klanu MacLeod od ponad 800 lat. Wybudowany został w XIII wieku

zamek dunvegan blog szkocja

zamek dunvegan blog szkocja

zamek dunvegan blog szkocja

W zbiorach zamku znajduje się kilka wspaniałych obrazów olejnych Znajduje się tam również słynna Fairy Flag. Legenda głosi, że ten tajny sztandar miał cudowne moce i kiedy powiewał w czasie walki, Klan MacLeod był niepokonany. Z chorągwią z Dunvegan związana jest legenda, która opowiada historię jednego z najstarszych przywódców klanu MacLeod – Malcolma. Legenda rozpoczyna się tymi słowami:

Pewnego dnia, kiedy w wodach jeziora Dunvegan odbijało się letnie niebo, a wrzosy znaczyły zbocza wzgórz bryzgami wspaniałego fioletu, Malcolm pojął za żonę piękne dziewczę z ludu elfów. Przez krótki czas on i jego małżonka żyli spokojnie w szarym zamku Dunvegan. Ale mieszkańcy Krainy Elfów nigdy nie mogą zaznać pełnego szczęścia wśród ludzi śmiertelnych. I kiedy nadobna pani Malcolma obdarowała go dorodnym synem, ogarnęło ją nieprzeparte pragnienie powrotu do swoich; pragnienie o wiele silniejsze od miłości, jaką darzyła swego ziemskiego małżonka. A ponieważ Malcolm nie mógł patrzyć na smutek swej ukochanej żony, powiedział, że sam zaprowadzi ją na ścieżkę wiodącą do jej krainy. I stało się, że niewiasta pożegnała czule maleńkiego synka leżącego w kołysce i przeprawiła się z małżonkiem na drugi brzeg jeziora, by tam skierować kroki na drogę, która miała ją zawieść do rodzinnego domu.

A choć był to równie piękny dzień letni, jak ów, w którym Malcolm wiódł ją kiedyś do zamku jako oblubienicę, wody jeziora wydały mu się mroczne i posępne – tak wielki przytłaczał go smutek. Kiedy przybili do przeciwległego brzegu, Malcolm wziął swą panią na ręce, wyniósł z łodzi i delikatnie postawił na ziemi. Potem towarzyszył jej przez krótki czas, lecz gdy dotarli do pola szarych kamieni, zwanego Czarodziejskim Mostem, poprosiła go, by tu się zatrzymał i samotnie ruszyła w dalszą drogę. Ani razu nie obejrzała się za siebie i Malcolm nigdy więcej nie zobaczył swej ukochanej…

W dalszej części legenda opowiada o biesiadzie na zamku ku uczczeniu narodzin syna Malcolma, który w tym czasie spał na jeden z wież pilnowany przez opiekunkę. Ta jednak zwabiona odgłosami zabawy zostawiła chłopca samego i zeszła na dół przyglądnąć się biesiadzie. W tym czasie chłopiec zbudził się i zaczął płakać…

 I chociaż ludzkie uszy nie słyszały tego zawodzenia, dotarło ono w sposób dla nas niepojęty do matki niemowlęcia, która przebywała w Krainie Elfów. Zrodzone z ziemi dziecko było drogie jej sercu, pośpieszyła więc używając sobie tylko znanych czarnoksięskich sposobów, pocieszyć maleństwo. Nie wolno jej było wziąć dziecka w ramiona, ale miast tego otuliła je chustą z trawiastozielonego, połyskliwego jedwabiu, całą pokrytą znakami elfów, wyhaftowanymi z czarodziejską zręcznością. Zaledwie dziecko poczuło na sobie chustę, która zastąpiła mu ciepło matczynych  ramion, przestało płakać, uśmiechnęło się i ułożyło do snu. Widząc swoje maleństwo tak spokojne i pogodne, matka oddaliła się.

Opiekunka wróciła do maleństwa, zobaczyła, że śpi spokojnie, ale od razu rozpoznała chustę elfów. Wzięła chłopca w chuście na ręce i zaniosła do ojca. Idąc przez zamek usłyszała dźwięki czarodziejskiej muzyki, która przyćmiła te z biesiady.  A pieśń głosiła, ze zielona chusta dziecka jest czarodziejską chorągwią, darem ludu elfów dla klanu MacLeod, że chorągiew ta ma pozostać w ich posiadaniu, dopóki to wielkie imię znane będzie w Szkocji i że rozwinięcie chorągwi uratuje klan od trzech wielkich niebezpieczeństw, ale pod żadnym warunkiem nie wolno jej rozwijać z błahego powodu. Z biegiem czasu pieść zmieniła się w klątwę…

Tonem cichszym i posępnym niewidzialny chór śpiewał klątwę, która padnie na klan MacLeod, jeżeli kiedykolwiek jego członkowie zwątpią w moc czarodziejskiego daru i rozwiną chorągiew w innej chwili niż czas najokrutniejszej potrzeby. Wtedy bowiem, nawet jeśli zdarzy się to po wielu stuleciach, nastąpią trzy straszliwe wydarzenia: dziedzic klanu MacLeod umrze niebawem; grupa skał w Dunvegan, zwana Trzema Dziewicami, wpadnie w ręce Campbella; ruda lisica wyda na świat małe w wieży zamkowej i w tej samej chwili runie chwała MacLeodów – stracą oni większość swych dóbr, zaś w rodzinie samego wodza nie będzie dość mężczyzn by chwycić za wiosła i przeprawić się łodzią na drugi brzeg jeziora Dunvegan.

Malcolm zdjął chorągiew z dziecka i umieścił w żelaznej szkatułce, która była pilnowana przez członków klanu. Kilkaset lat później, kiedy to MacDonaldowie zaatakowali Dunvegan i klan MacLeod tak mocno, że Ci nie potrafili się obronić przywódca MacLeod kazał przynieść szkatułkę i unieść chorągiew w górę. Natychmiast odmieniły się losy bitwy i klan MacLeod zwyciężył. Powtórnie użyto chorągwi kiedy bydło MacLeodów zachorowało – i tym razem prezent od elfów pomógł przetrwać właścicielom zamku Dunvegan.

W roku 1799 rządcą dóbr MacLeoda z MacLeod był pewien człowiek nazwiskiem Buchanan. Jak wszyscy, znał on legendę czarodziejskiej chorągwi. Chciał jednak zobaczyć jej moce na własne oczy. Zlecił otwarcie szkatułki, wyjął chorągiew i powiewał nią nad głową. Niedługo po tym zginął on od wybuchu na pokładzie statku ”Charlotte”, Trzy Dziewice zostały sprzedane i działo się dokładnie to, co przed laty głosiła klątwa…
Dziś czarodziejski sztandar spoczywa na półce oszklonej szafki w zamku Dunvegan, a wszyscy, którzy znają tą legendę zatrzymują się i patrzą na wytarty kawałek prastarego jedwabiu, zbrązowiały po upływie tylu lat, na którym dotąd można podobno dostrzec wyhaftowane znaki elfów.

Przyznam Wam, że legendę znalazłam już po tym jak odwiedziłam zamek Dunvegan i mam ochotę tam wrócić, zobaczyć chorągiew ze śladami elfów na własne oczy!

zamek dunvegan blog szkocja

zamek dunvegan blog szkocja

zamek dunvegan blog szkocja

zamek dunvegan blog szkocja

Obecnie zamek słynie głównie z przepięknych, otaczających go ogrodów. Zamierzam wrócić na Skye wiosną, więc na pewno Wam je pokażę!

Ogromną atrakcją zamku są również foki szare, które urządziły sobie stanowisko lęgowe na maleńkich wysepkach niedaleko zamku. To właśnie one są główną atrakcją dla tych, którzy decydują się na rejs łódką po jeziorze. Takich miejsc, gdzie można w naturalnym środowisku oglądać foki szare w Szkocji jest mnóstwo. Ja miałam taką okazję podczas jednej z wypraw po Szkocji w zatoce Donorch Firth.

 

Ceny biletów:

Zwiedzanie ogrodów: dorosły 10 funtów, dziecko 7

Zwiedzanie ogrodów i zamku: dorosły: 12 funtów, dziecko 9

Zamek otwarty jest od kwietnia do października, w okresie zimowym otwierany jest dla wcześniej umówionych, przynajmniej 10 osobowych grup.

Tutaj poczytasz o innych miejscach, które warto zobaczyć na Skye.

5 komentarzy

  1. Kasia
    23 marca 2017 @ 09:32

    Zwiedzilismy ten zamek podczas naszej pierwszej wizyty na Skye. To byl poczatek kwietnia, zaczynalo sie dopiero robic zielono. Nam ten zamek jakos kompletnie nie przypadl do gustu i okolica tez, mimo ze turystow wielu nie bylo a pogoda calkiem sloneczna. Mysle ze nie trafilismy w “odpowiedni czas”. Podrozujac nauczylam sie ze to samo miejsce w zaleznosci od wielu czynnkow (np. pogoda, ilosc turystow, pora dnia, nasz humor?) mozna odbierac na dwa skrajne sposoby. Zamkowi mowimy nie, ale okolicy damy jeszcze jedna szanse juz niebawem 😉 Pozdrawiam !

    Reply

    • FashionVoyager
      23 marca 2017 @ 10:46

      Właśnie z tego powodu, że było tam tylu ludzi zdecydowaliśmy, że nie zwiedzamy i próbujemy od innej strony 😉 To była najlepsza decyzja!

      Reply

  2. Autopogoń
    11 października 2016 @ 09:34

    Szkocja, Anglia i kwitnące wrzosowiska to moje marzenie – trzeba będzie w końcu zaplanować ten wyjazd, bo “chodzi” za mną już od dwóch lat 😉

    Reply

  3. Kinga
    4 października 2016 @ 16:11

    Magiczne miejsce, zazdroszczę wyprawy 🙂 P.S. mam takie same getry 😉

    Reply

  4. Ania Z.
    4 października 2016 @ 10:52

    piękne miejsce, a zwłaszcza właśnie ruiny 😉

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.