Skip to content
Menu

Życie za granicą to oprócz, tak często opisywanych tutaj na blogu, ukochanych przeze mnie podróży, również emigracja. O tym, że mieszkam w Szkocji wie chyba każdy, który nie jest tu pierwszy raz 🙂 Nie planowałam tego, po prostu w pewnym momencie musiałam zdecydować serce czy rozum i wygrało serce, wyjechałam. Czego mnie to nauczyło, jak teraz postrzegam Polskę?

Podróże uczą, wspominałam już o tym, we wpisie tutaj. Podobnie jest z życiem w obcym kraju. Obcym do pewnego momentu, bo z każdym dniem, miesiącem staje się coraz bardziej Twój. W Szkocji mieszkam 2 lata, krótko i długo jednocześnie. Na tyle krótko, że Ci, którzy żyją na emigracji od 10 patrzą na mnie jak na kogoś nowego. Dla mnie wystarczająco długo, żeby zrozumieć na czym polega życie w innym kraju.

Życie za granicą fashionvoyager
Szkocja? To tu teraz będę mieszkać? 2013

Czego mnie to nauczyło?

Zrozumiałam, że tylko ja kreuje swoje życie a nie kraj, w którym żyję

Mieszkając w Polsce zawsze słyszałam, że jak komuś coś nie wyszło to dlatego, że zły rząd, brak pieniędzy i gdyby był w innym kraju to byłby już milionerem. Przebywanie za granicą otwiera oczy, pozwala zobaczyć, że niezależnie czy jest to Polska, Szkocja czy Tajlandia ludzie narzekają tak samo. Przeszkody biurokratyczne są wszędzie, nie tylko w Polsce. Nawet w tak zachwalanej przez wszystkich Anglii zdarza się, że czegoś się nie da zrobić. Wytrwałość nie ma nic wspólnego z krajem, w którym się mieszka czy kulturą w jakiej jesteś wychowany. Możesz pojechać na drugi koniec świata i usłyszysz tą samą wymówkę, którą słyszałeś od ludzi w Polsce. Osiągnięcie ustalonego celu nie zależy od kultury w jakiej żyjesz. Zależy od tego, czy go ustaliłeś i do niego dążysz.

Życie za granicą fashionvoyager
🙂

Podróże uświadomiły mnie, że Polska to bezpieczny kraj

Wiem, że mówi się inaczej, że niebezpiecznie, kradną etc, ale dopiero wtedy gdy wyjedziesz poza granice kraju i zobaczysz jak jest gdzie indzie możesz ocenić to, co jest w Polsce. Myślisz, że mieszkając w Afryce mógłbyś spacerować nocą do domu podziwiając gwiazdy? W Ameryce Południowej biegać boso po trawie? Nie, w pierwszym przypadku mógłbyś zostać okradziony i pobity (co najmniej), w drugim jakiś jadowity pająk może niechcący znaleźć się pod Twoją stopą. Nadal uważasz, że Polska jest niebezpieczna?

Życie za granicą fashionvoyager
Jeden krok w tył i … ??

Zrozumiałam, że mogę mówić o sobie i nie być oceniana

W Polsce mamy zwyczaj oceniania innych. Oceniania źle. Jak ktoś powie, że pracuje w reklamie to zostanie nazwany manipulatorem, jak pisze blog to leniem, jak kobieta prowadzi dom i zajmuje się dziećmi to niezdarą, która nie może znaleźć sobie pracy. Życie za granicą uczy mnie szanować wybory innych bez oceniania ich, co więcej przestałam się bać tego, co mówią inni. Możesz robić to co chcesz, i wszystko jest ok.

 

Wzrasta poczucie własnej wartości

No tak, bo skoro możesz prowadzić dom i być z tego dumna, albo być sprzedawcą bez okrzykiwania, że ,,wciskasz innym swoje produkty na siłę” to od razu poczujesz się lepiej. Zobaczysz, że możesz mieć pieniądze i nie być oskarżanym o to, że kogoś okradłeś, przekupiłeś. Żyjąc za granicą i posiadając dobrą pracę nie zostaniesz oskarżony o to, że ,,ktoś załatwił ci to znajomości”,  a w Polsce? Odpowiedzcie sobie sami 🙂 Czasem wydaje mi się, że Polacy sami sobie nakręcają mechanizm samokrytyki, który nie pozwala się wychylać. Ale to zobaczysz dopiero jak pomieszkasz w innym kraju…

Życie za granicą fashionvoyager

Wrogiem Polaka jest Polak?

Wiem, to mocne oskarżenie, ale wielokrotnie powtarzane przez ludzi żyjących na emigracji. Polacy nie ufają sobie wzajemnie. Wynika to pewnie ze wspomnianej już wcześniej krytyki. Pamiętam kilka sytuacji, jeszcze z czasów kiedy byłam w Londynie czy już teraz ze Szkocji kiedy to Polak mimo tego, że słyszał, że jestem Polką mówił do mnie po angielsku i udawał, że nie rozumie kiedy próbowałam po polsku, tyczy się to głównie kobiet. Dlaczego? Nie wiem, może się wstydzą tego, że są Polakami. Kolejna rzecz, którą zauważyłam już mieszkając w Szkocji to poprawianie mojego mówienia po angielsku. Jak do tej pory nikt inny oprócz moich rodaków nie zwrócił mi uwagi, że mówię coś nie tak, źle akcentuję albo odmienię. To też takie typowo polskie… zamiast docenić to, że ktoś próbuje pokazujemy mu, że robi to źle. Za granicą się tego nie spotyka, ale znów, trzeba wyjechać i zobaczyć, że inni nie będą Cię na każdym kroku poprawiać.

Zrozumiałam, że Polacy są bardzo pracowici

W Polsce ciągle mówi się , że ludzie są leniwi, robią za mało. Tak nie jest. Polacy są bardzo pracowici, kreatywni, odważni i uparci. Nie mają problemu z adaptacją w nowym miejscu, wbrew pozorom są dobre wykształceni i wiedzą sporo o świecie. To widać dopiero będąc w innym kraju i porównując swoją pracę i upór do innych.

W politykę nie chcę się wdawać:-), ale to bardzo istotny element tego, co zobaczysz mieszkając za granicą. Polska jest źle zarządzana. Jak inaczej wytłumaczyć to, że nasz kraj sprzedaje się zagranicznym koncernom, które robią z nas tanią siłę roboczą?

Pokochałam polską kuchnię

Prędzej czy później 🙂 Właśnie żyjąc za granicą zrobiłam swoje pierwsze pierogi, gołąbki, mielone, domowe ciasto. Nawet ja do tego doszłam 🙂

Życie za granicą fashionvoyager
Mniam!

Tęsknię

Mimo tego co złe, i za tym co dobre. Za przyjaciółmi, rodziną. Zwrot ,,do domu” powoli ma inne znaczenie, bo mówię tak wyruszając i w jedną i w drugą stronę. Ciągle czekam, aż pojadę do Polski a w Polsce na czekam na spokój, który będzie w Szkocji, i tak w kółko 🙂 Kiedy wyjadę za granicę zawsze jednak coś ciągnie mnie z powrotem…

Życie za granicą fashionvoyager
Nela, Żywiec

 

Czytaliście już o najczęstszych wymówkach, które słyszę proponując komuś wyjazd? Nie? To klik.

 

28 komentarzy

  1. Blog emigracyjny
    19 maja 2018 @ 15:56

    Ja nie poprawiam, ale nie lubię kiedy inni Polacy, którzy mają akcent drewniany, mówią np. do swoich dzieci po angielsku. Brzmi to karykaturalnie.

    Reply

  2. Paulina
    18 lutego 2016 @ 18:45

    Przeczytałam teskt i czułam się zupełnie jakbyś pisała o mojej emigracji- niby tak odległej, bo w Chicago, a jednak, jak się okazuje, tak bliskiej…

    Reply

    • FashionVoyager
      18 lutego 2016 @ 20:37

      Chyba niezależnie od miejsca, w które się wyjeżdża uczucia są podobne…

      Reply

  3. Usatysfakcjonowana
    15 stycznia 2016 @ 15:48

    Jestem w trakcie ‘dłuższej podróży’ od 7 miesięcy i aktualnie mieszkam w Berlinie. Wiem, że dla niektórych to bardzo krótki okres i pewnie nie nazwaliby tego życiem za granicą. Mam takie same odczucia jakie przedstawiłaś we wpisie. Polacy nie zdają sobie sprawy jakim bezpiecznym krajem jest Polska! Ja codziennie w metrze przeżywam zawał serca. I kuchnia…dostęp do prawdziwego, zdrowego pieczywa. W Stanach Zjednoczonych musiałam wykluczyć ten element z mojej diety. Co do tęsknoty, to jest bardzo silna i nie sposób jej przezwyciężyć.

    Reply

    • FashionVoyager
      15 stycznia 2016 @ 21:25

      Czasami wystarczy miesiąc za granicą żeby zatęsknić i docenić to co jest w Polsce, także rozumiem!

      Reply

  4. Emiliusz
    3 stycznia 2016 @ 05:11

    A ja jeszcze 3 miesiące i wracam do mojej kochanej Łodzi. ^^

    Już 2 lata mieszkam w Anglii i prawie osiągołem zamierzony cel z którym tu przyjechalem. Przez ten czas poznałem masę ludzi, zdobyłem fajną i dobrze płatną pracę, stać mnie na wszystkie zachcianki i mam tu już całą rodzinę, ale czuje się bardzo nieszczęśliwy. Zdala od “domu”, przyjaciół i miejsca a którym się wychowywałem. Dłużej niż te 3 miesiące już nie wytrzymam. Za granicą nabyłem dużo doświadczenia które po powrocie do Ojczyzny pomoże mi budować lepsze życie, tam na miejscu abym już nigdy nie musiał wyjeżdżać. Dobrze było chwilę “odpocząć” za granicą, ale my Polacy mamy Swoje miejsce na tej planecie o które warto walczyć do ostatniej kropli krwii.

    Reply

    • FashionVoyager
      3 stycznia 2016 @ 12:38

      Dobrze słyszeć, że wracasz, bo znam dużo osób, które planowały wyjazd na rok, dwa z zamierzeniem powrotu, a później przekładają go o kolejny rok czy pięć. Tęsknota robi swoje.

      Reply

    • Wojtas92
      12 stycznia 2016 @ 08:11

      Mieszkam w Angli, przyjeżdzajac tutaj nie spodziewalem sie , że bedzie tak cieżko. Tzn bylem nastawiony na trudną bitwe z przeciwnościami. Jednak dopiero doswiadczając tego na wlasnej skórze, sekunda po sekundzie mamy pełen obraz. Przerabiając shared housy z ludzmi ktorzy pija zbyt wiele i nie stronia od narkotykow. Brutalności, uczucia odosobnienia, tesknoty beznadziejnej pracy. Wielu z nas tego doswiadczyło. Jednak podobnie jak moj poprzednik zdobyłem dobrze płatna pracę (co bylo jednym z najtrudniejszych wyzwań w moim życiu, oraz celem przyjazdu tutaj) znalazłem dom i ludzi ktorym można zaufać. Jednak tesknota za domem i bliskimi bierze góre. Postanowiłem wrócic do Polski. Z oszczedniści zamierzam otworzyć firme w Pl. Sprobować, zaryzykować i wygrać. Często to nas Polaków blokujemy wlasnie my sami w swoich fobiach. Nie uda mi sie, skompromituje się, co inni powiedz? Żyje sie raz, i nikt naszego życia za nas nie przeżyje.
      Pozdrawiam wszystkich Wojtek Wakefield UK
      P.S jezeli ktos bedzie w okolicy zapraszam na kawe:-)
      Xander.92@o2.pl

      Reply

      • FashionVoyager
        12 stycznia 2016 @ 11:43

        Trzymam kciuki za powrót do kraju! Z dobrym pomysłem i pieniędzmi zarobionymi tutaj jestem pewna, że w Polsce uda się rozkręcić coś swojego!

        Reply

  5. wracamniedlugo.wordpress.com
    3 stycznia 2016 @ 00:24

    Swietnie, ze znalazlam Twoj blog 🙂 Jestem na emigracji juz ponad 10 lat i… postanowailam wrocic do Polski na stale. Sama jestem ciekawa czy dam rade…

    Reply

    • FashionVoyager
      3 stycznia 2016 @ 12:38

      Trzymam kciuki żeby się udało, to nie łatwa decyzja – jak ta o wyjeździe.

      Reply

  6. Jagoda
    28 października 2015 @ 07:06

    Ja mieszkam w południowych Włoszech tak jak Ty od dwóch lat. Również i tu miałam sytuacje, kiedy widziałam, że osoba jest najprawdopodobniej Polką albo Ukrainką ale na siłę próbowała mówić w łamanym angielsko-włoskim. W końcu “zmusiłam” ją na przejście na polski. Jak mi potem powiedziała na miejscu Polacy siebie nawzajem ostrzegają, żeby po polsku nie mówić bo są źle przez miejscowych postrzegani. Opadły mi ręce. I tym bardziej chwalę się, że jestem w Polski. Dwa lata to, tak jak piszesz, wystarczający czas, żeby poznać i siebie w nowych warunkach i miejsce, w którym się mieszka. Ciekawe doświadczenie. 🙂

    Reply

  7. Marcin - NRWTrip
    30 sierpnia 2015 @ 08:41

    Podobnie jak Ty 2 lata jestem na emigracji, tylko że w Niemczech. Polak Polakowi wilkiem, a zombi zombi zombi… zgadzam się, że często nasi rodacy nie ufają sobie ale to nie jest reguła. Co do Polski, to będąc tutaj widzę jak bardzo skorumpowany jest nasz piękny kraj. Wszystko za kasę i dla kasy. Na układy nie ma rady – to chyba najlepsze określenie tego co się w naszej pięknej Ojczyźnie przez cały czas dzieje. Kiedyś, za czasów komunizmu nas okradali, po upadku tego systemu Polacy sami zaczęli się okradać i tak już zostało. Nie “kombinujesz” (czytaj kradniesz i oszukujesz) nie masz. Ja mieszkając w DE mam czas na wszystko i nie przejmuję się czy starczy mi do 1. Zapewne i tutaj są afery korupcyjne i matactwa ale nie na taką skalę jak w PL albo ja tak tego nie odczuwam.

    Reply

    • FashionVoyager
      30 sierpnia 2015 @ 09:56

      Niestety masz rację z tym co się dzieje w Polsce, najgorsze jest to, że ja nie widzę żadnych perspektyw na zmiany…

      Reply

  8. Przystanek Paris Cafè
    17 sierpnia 2015 @ 19:21

    Dziekuje za ten tekst. Wlasnie wrocilam z bardzo ekspresowego urlopu w Polsce. Dzien wyjazdu i dzien powrotu to zawsze taki moment zawieszenia, refleksji. Tak, slowo “dom” nabiera nowego znaczenia. Ja, wracajac tym razem pomyslalam, ze Polska jest naprawde piekna i ze mozna tu byc naprawde szczesliwym. Moj kazdy wyjazd do kraju obfituje w rozne przemyslenia dotyczace wyboru miejsca do zycia, emigracji i ojczyzny. Zgadzam sie z tym, ze kazdy z nas sam kreuje swoje zycie, niezaleznie od miejsca zamieszkania i sam odpowiada za swoje wybory, cele i spelnione marzenia. Emigracja zmienia przede wszystkim perpsektywe patrzenia i zmusza do refleksji. Czy sie tego chce, czy nie. I to jest bardzo dobre. Pozdrawiam serdecznie z Paryza!

    Reply

    • FashionVoyager
      17 sierpnia 2015 @ 19:38

      Widzę, że bardzo podobne emocje wyzwala u Ciebie życie za granicą. Ważne żeby wyciągać z tego to, co najlepsze. Pozdrowienia ze Szkocji 🙂

      Reply

  9. Sylwia
    12 sierpnia 2015 @ 10:19

    zawsze jest tak, że jak coś lub kogoś tracimy to wtedy to doceniamy.
    Jak tęsknisz, tzn. że kochasz.

    Reply

    • FashionVoyager
      12 sierpnia 2015 @ 10:34

      Dokładnie, żyjąc w Polsce narzekamy na to co się tam dzieje, ale po wyjeździe części nam brakuje…

      Reply

  10. Sylwia
    12 sierpnia 2015 @ 10:17

    tak to jest, że doceniamy coś lub kogoś jak to stracimy.
    Ale, jak tęsknisz to znaczy, że kochasz.

    Reply

  11. Sylwia W.
    11 sierpnia 2015 @ 20:48

    Ja osobiście nie mieszkałam za granicą, ale większość osób z mojego otoczenia, które żyją na emigracji ma podobne doświadczenia do Twoich.

    Reply

    • FashionVoyager
      11 sierpnia 2015 @ 20:56

      Ufff, przynajmniej ie jestem osamotniona… 🙂

      Reply

  12. Nohemi
    11 sierpnia 2015 @ 20:22

    Jeśli chodzi o mówienie po angielsku do polaków (mimo, że się wie, że są polakami), to tu akurat muszę się sprzeciwić. Mieszkam w Niemczech i jest mnóstwo polaków, którzy nie mają najmniejszego zamiaru nauczyć się języka. I jak usłyszą, że jestem z Polski i mówię dobrze po niemiecku, to od razu chcą żeby iść z nimi do urzędu jako tłumacz, znaleźć pracę i załatwić zasiłek. Ok, czasem pomogę, ale częściej chcą człowieka wykorzystać na każdym kroku. Dlatego czasem wolę się nie przyznawać.

    Reply

    • FashionVoyager
      11 sierpnia 2015 @ 20:35

      Tak jak pisałam to są moje doświadczenia z UK 🙂 ale fakt, niektórzy też nie chcą uczyć się języka…

      Reply

  13. Gender Gosposia
    11 sierpnia 2015 @ 19:57

    Piękny i optymistyczny tekst. Negatywne zachowania rodaków, o których piszesz w Polsce działają z potrójną mocą. Jesteś tym otoczona – pesymizmem, zazdrością , wtrącaniem się i dołowaniem tych którzy chcą lub wyrośli ponad poziom przeciętności. To zabija pasję i marzenia. A te są kluczem do sukcesu. Z drugiej strony to upór w ich realizacji w tak niekorzystnym środowisku spprawia, że w Szkocji, Londynie czy na Antypodach, gdzie tego nie ma łatwiej ten sukces odnieść – realizując pasję, wyrastanie ponad przeciętność.

    Reply

  14. Olga / Uczę się francuskiego
    11 sierpnia 2015 @ 19:26

    Mam podobne doświadczenia z Polakami. Mam kilka zaufanych przyjaciółek (niewiele), ale nie przepadam za zawieraniem znajomości z przypadkowymi Polakami (Polkami), kilka razy się już rozczarowałam. Nie wiem czy to wynika z poziomu kultury osobistej (wykształcenia, wychowania, niech każdy wpisze co uważa), ale .. wolę na odległość.

    Też zauważyłam, że Polacy są pracowici. No ale jak mieszkam w Hiszpanii i widzę co się tutaj dzieje…

    Reply

    • FashionVoyager
      11 sierpnia 2015 @ 19:34

      Bardzo mnie zastanawia to zachowanie Polaków za granicą… zamiast sobie pomagać, często podkładają sobie nogi…
      Hiszpanie chyba też nie należą do najbardziej pracowitych? :>

      Reply

      • helena
        27 września 2015 @ 23:29

        Widze,ze jestescie jeszcze bardzo mlodzi,macie krotki staz emigracyjny.Mieszkam za granica juz 26 lat, wszystko sie z czasem zmienia,nasi znajomi przede wszystkim,na poczatku poznajemy przypadkowych ludzi ,z czasem dobieramy sobie znajomych takich, z ktorymi sie dobrze czujemy, spotkania z nimi sa przyjemnoscia.Polacy sa rowniez zyczliwi,serdeczni i bardzo pomocni.Jedno wiem napewno,emigracja to wieczna teskota. Gdybym mial jeszcze raz zaczynac,wybralabym tak samo, mam wszystko to co chcialam miec w Polsce i jeszcze wiecej.Zycze wam powodzenia, osiagniecie wszystko co sobie zaplanujecie ale kazde potkniecie,czy niepowodzenie nie traktujcie jako porazke ,a nauke.

        Reply

        • FashionVoyager
          28 września 2015 @ 14:38

          Dziękuję za słowa otuchy, fakt, ja jestem krótko… 2 lata to nic przy Twoim stażu. Pozdrawiam!

          Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.