Skip to content
Menu

Kajakarstwo górskie to jedna z najniebezpieczniejszych dyscyplin sportowych, miałam okazję zobaczyć to na własne oczy i jestem pod wrażeniem! Poczytajcie, co ma do powiedzenia Artur, który od dwóch lat nie wyobraża sobie życia bez kajaka!

Tegoroczna Wielka Sobota była dla mnie inna niż wszystkie. Wczesna pobudka, samochód i trzy godziny drogi przez góry do oddalonej o 100 mil maleńkiej miejscowości Glen Coe, w której notabene znajduje się jeden z trzech w UK wyciągów narciarskich. Całą trasę jechaliśmy w deszczu. Na miejscu deszcz też towarzyszył nam cały czas, ale tak naprawdę przestało mieć to znaczenie już po 15 minutach spaceru nad rzekę, kiedy to całkowicie przemokły mi buty. Spacer po szkockich górach porośniętych mchem w deszczu to nie lada wyzwanie, ale też wielka przyjemność obcowania z naturą. Lekko spóźnieni dotarliśmy nad rzekę, na której odbywać się miały zawody. Szukamy Artura, który po pierwszym spływie maszerował do nas cały mokry z kajakiem na plecach, wiosłem w ręce i szerokim uśmiechem na ustach. Szybkie przywitanie, wyjaśnił nam co i jak, pokazał skąd najlepiej robić zdjęcia i ruszył pływać dalej. Oczywiście zarzucając 20 kg kajak na plecy – jest co nosić!

Na jego drugi spływ czekaliśmy kilkadziesiąt minut oglądając spływy i walkę z wodą innych uczestników. Nie wiem jak na Was, ale na mnie Ci ludzie robią ogromne wrażenie! Rwąca woda, rzeka, wodospady i wystające kamienie – to chyba nie to, co lubię najbardziej, ale oni z uśmiechem na ustach wskakują w kajaki i rzucają się do wody. Szacun!

Jest i Artur. Rzuca się do wody, spływa bardzo szybko. Jestem pełna podziwu odwagi i siły jakie trzeba w to włożyć! Chłopak ma nie takie wyczyny na swoim koncie, pamiętacie filmik ze skokiem z mostu (klik)? To też on. Po spływie przychodzi do nas, jeszcze tylko musimy znaleźć jego plecak, spakować kajak i możemy ruszać gdzieś, gdzie uda nam się porozmawiać.

kajakarstwo górskie fashionvoyager

kajakarstwo górskie fashionvoyager

kajakarstwo górskie fashionvoyager

kajakarstwo górskie fashionvoyager

kajakarstwo górskie fashionvoyager

kajakarstwo górskie fashionvoyager

Zapraszam na krótki wywiad z Arturem, który na co dzień mieszka w Irlandii.

Dlaczego akurat kajakarstwo górskie?

ARTUR: Od zawsze chciałeś robić coś, co związane jest z wodą. Okazja do tego trafiła się, kiedy poszedłem na studia – na uczelni był klub kajakarski, musiałem spróbować. Na pierwszy trening poszedłem z moim bratem bliźniakiem, nie mieliśmy ze sobą nic, po prostu poszliśmy zobaczyć jak to wygląda. Poznaliśmy tam świetnych ludzi, z którymi z biegiem czasu spędzaliśmy coraz więcej czasu, rywalizowaliśmy między sobą jednocześnie ucząc się jeden od drugiego. W tamtym momencie dużo ćwiczyłem na siłowni i kajaki były sprawdzianem mojej siły w praktyce.

Co daje Ci uprawianie kajakarstwa górskiego?

ARTUR: Zabawę, adrenalinę, więzi z ludźmi, które są bardzo mocne i trwałe, kiedy robi się to samo i pomaga sobie nawzajem. Ważna jest też dla mnie bliskość z naturą i możliwość przebywania na świeżym powietrzu. Kajaki to dla mnie przygoda życia i trwałe przyjaźnie.

W jakich miejscach udało Ci się już pływać?

ARTUR: Pływałem w całej Irlandii, we Francji (Alpy), Słowacji, Włoszech, Ugandzie i teraz – w Szkocji.

Jak wspominasz pobyt w Ugandzie? Co Ci się najbardziej podobało?

W Ugandzie najbardziej podobała mi się pogoda, możliwość pływania cały czas niezależnie od poziomu wody, oczywiście przy jej wysokich poziomach pływało się lepiej, trudniej, co pociąga za sobą dużą większą adrenalinę. Ciepła woda w rzekach była świetna – to coś czego brakuje w Irlandii. Podobał mi się też styl życia ludzi, lokalni, którzy z zaciekawieniem na nas patrzyli i dzieci, które biegały za nami krzycząc ,,muzungi” co oznacza białą osobę. Czułem się super star, bo wszyscy chcieli mnie dotknąć, ponosić mi kajak (oczywiście za pieniądze). Wspaniale wspominam też hotel na wyspie (Hairy Lemon), który przeznaczony był głównie dla kajakarzy. Wszystko co tam jedliśmy było organiczne, wyrosło lub zostało wyhodowane właśnie na tej wyspie. Niestety, zostałem tam okradziony… Podczas pobytu w Ugandzie odbywał się festiwal kajakarski Red Bulla, gdzie brałem udział w zawodach. 35 km spływu i wiosłowania – nabawiłem się ogromnych odcisków na dłoniach, które zmusiły mnie do odwiedzin w lokalnym szpitalu. Ręka wymagała wyczyszczenia (bez znieczuleń!!!) i musiałem brać antybiotyki. Za pomoc medyczną i leki zapłaciłem wtedy około 20 euro.

fashionvoyager
Uganda 2015

 

kajakarstwo górskie fashionvoyager

kajakarstwo górskie fashionvoyager

Czym się teraz zajmujesz?

Obecnie zrobiłem sobie przerwę w studiowaniu i uczę pływać w sportowej szkole w Irlandii.

Co jest najtrudniejsze dla zaczynających uprawiać kajakarstwo górskie?

Przełamać strach przed wodą. Nauczyć się obracać do góry nogami w kajaku i nie panikować. To trudne, sam bardzo bałem się to zrobić. Na początku ciągle się przewracałem, nie umiałem złapać odpowiedniego balansu na kajaku. Opanowanie tego zajęło mi około pół roku! Problemem była też zimna woda, w której uczyliśmy się pływać. Tym, którzy robią to na basenie jest łatwiej. Moim nauczycielem był mój, obecnie, dobry kolega. Połączyły nas głupie zabawy, ale to właśnie dzięki niemu wyjechałem do Ugandy – zauważył, że jestem dobry. Teraz często razem wyjeżdżamy pływać, w Szkocji również jesteśmy razem.

Co uważasz za swoje największe osiągnięcie?

To, że umiem pewnie spłynąć, że czuję się pewnie w wodzie i się jej nie boję.

Jak to było z tym skokiem z mostu?

Pływałem wtedy około 8 miesięcy, ledwo co nauczyłem się obrać na kajaku. Najpierw skoczyłem z 7 metrowego filaru. Dlaczego? Bo wszyscy mówili, że się nie da. Barry, kumpel, który uczył mnie pływać powiedział, że to jest do zrobienia więc spróbowaliśmy. Kiedy się udało zażartowałem, że teraz spróbujemy z mostu. Temat ucichł. Wrócił po miesiącu, kiedy z tego mostu skakaliśmy do wody na nogi. Zdecydowaliśmy, że spróbujemy. Barry zepchnął mnie do wody, ja byłem pierwszy, który to zrobił. Nagraliśmy to, a filmik rozpowszechnił się bardzo szybko. Pisano o nas w gazecie, a rodzice (pozdrawiam!) byli zszokowani. Po tym skoku stałem się rozpoznawalny wśród kajakarzy, ale ostrzegam – nie róbcie tego w domu!

kajakarstwo górskie fashionvoyager

kajakarstwo górskie fashionvoyager

kajakarstwo górskie fashionvoyager

Arturowi dziękuję za rozmowę, mam nadzieję, że Wielkanoc w Szkocji mu się podobała. Muszę się pochwalić, to mój kuzyn! Pozdrowienia również dla Marcina, brata bliźniaka, który także pływa, do tego pomaga w promowaniu wyczynów Artura. Chcecie pomóc chłopakowi podzielcie się tym artykułem na facebook’u!

Jeżeli jak Artur często wyjeżdżacie pamiętajcie o ubezpieczeniu się przed podróżą! Klik! Skoków z mostu swoim zakresem nie obejmuje, ale w przypadku kradzieży czy wizyty w szpitalu będzie bardzo przydatne.

 

 

 

 

 

5 komentarzy

  1. Fromviewof
    27 kwietnia 2016 @ 18:10

    Podziwiam kajakarstwo górskie! Razem z Michałem w sezonie letnim często pływamy. Bywały sytuacje gdzie było niebezpiecznie, lecz nie aż tak jak na Twoich zdjęciach. Może kiedyś damy ponieść się emocjom ! 🙂 Pozdrawiam Aga

    Reply

    • FashionVoyager
      27 kwietnia 2016 @ 18:27

      To, co robią chłopaki na rzekach to już dla mnie pełen hardkor!

      Reply

  2. ania
    2 kwietnia 2016 @ 21:50

    cool;)

    Reply

  3. mygorgeouslife
    1 kwietnia 2016 @ 18:55

    Niesamowity człowiek i niesamowity sport. Od razu przypomina mi się “Dzika rzeka”;)

    Reply

  4. agnieszka
    1 kwietnia 2016 @ 18:51

    Fantastyczna pasja!

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.