Skip to content
Menu

Podczas podróży hotel rezerwujemy zazwyczaj dzień wcześniej lub tego samego dnia, w którym chcemy się tam pojawić 🙂 Tak już mamy, bo nigdy nie wiadomo, w którą stronę będziemy chcieli jechać. Przysparza nam to czasem sporej ilości przygód, a znalezienie takiego hotelu zabiera dużo, siły i nerwów 🙂 Poczytajcie o hotelu widmo!

Zeszłoroczny pobyt w Maroko, o którym wielokrotnie już tutaj pisałam spędziliśmy w ciągłej podróży. Z dnia na dzień obieraliśmy kolejny cel wyjazdu, szukaliśmy jakiegoś noclegu (albo i nie) i wyruszaliśmy przed siebie. To było cudowne 🙂 Bez żadnych planów, map, po prostu do przodu. Naszym celem było przede wszystkim przejechanie jak największej części Gór Atlas, szczególnie Atlasu Wysokiego i zobaczenie najwyższego szczytu – Toubcala (4,165 mnpm). Udało się, z przygodami 🙂

hotel widmo fashionvoyager
Widoki po drodze 🙂

Dojechaliśmy do miejscowości Asni drogą R203 z Marrakechu. Trasa była piękna, coraz bardziej czuć było, że to Afryka. Tam, po krótkiej przerwie na pieczonego barana, zdecydowaliśmy, że zbaczamy w góry. Ok, w takim razie szukamy miejsca na nocleg. Szybki przegląd hoteli w okolicy, i jest! Kasbah du Toubkal. Skoro w nazwie znajduje się info o najwyższym szczycie Maroko to musi być gdzieś w jego pobliżu, miejsce ładne, nie drogie. Bierzemy. Rezerwujemy, bo szkoda tracić więcej z pięknego dnia na szukanie innego noclegu. Zrobione. Z Asni odbijamy w lewo drogą na Imlil. Droga robi się coraz węższa i bardziej dziurawa. Super, w końcu o to chodzi żeby było dziko 🙂 Resztę dnia spędziliśmy na zwiedzaniu okolicznych miejscowości, podziwianiu widoków. Zaczyna się robić późno a my jesteśmy już coraz bardziej zmęczeni więc wstukujemy podany adres hotelu na nawigacji, całkiem blisko od miejsca, w którym byliśmy, pół godziny drogi.

hotel widmo fashionvoyager
Fotki, fotki 🙂
hotel widmo fashionvoyager
Góry Atlas

Dojeżdżamy do celu, hotelu nie ma. Owszem, jest jakiś inny całkiem niedaleko, ale to nie to. Chodzimy wokoło i szukamy, jeździmy po całej wioseczce, gdzie oprócz naszego samochodu, jedynym środkiem lokomocji były muły. Nic. Ok, spróbujmy kogoś spytać. Pokazujmy nazwę hotelu lokalnym, nie bardzo wiedzą o co chodzi, nikt nie zna miejsca. Dopiero któryś z kolei twierdzi, że on wie. Pobiegł szybko gdzieś, gdzie był telefon, zadzwonił i mówi żeby czekać. Ok, czekamy. W międzyczasie ktoś inny próbuje wytłumaczyć nam, że ,,autem nie, auto parking”. ale jak? Przecież nie chcemy zostawiać wynajętego samochodu na parkingu u kogoś w ogrodzie. Po 20 minutach przychodzi do nas facet z mułem. Tłumaczą nam, że do hotelu nie ma dojazdu, że jest wysoko w górach i tylko na nogach, albo mułem. Więc zaparkowaliśmy samochód tam, gdzie nam pozwolili, bagaże na muła i idziemy do hotelu. Trasa zajęła nam około 25 minut, w niektórych momentach było bardzo stromo, w innych bardziej błotnie. Dotarliśmy.

hotel widmo fashionvoyager
Z mułem hotelowym, eh, musiał nosić moją walizkę 🙂
hotel widmo fashionvoyager
To do hotelu!
hotel widmo fashionvoyager
Jeszcze tylko schody…

Od hotelu dzielą nas jeszcze wysokie, strome schody, które mocno dały się we znaki moim nogom po całodniowym zwiedzaniu i wspinaczce do hotelu. Weszliśmy. Oczywiście w hotelu nikt nie wiedział, że będziemy, bo internet przestał działać parę tygodni wcześniej i, jak do tej pory, nikt nie dotarł żeby to naprawić. Na szczęście pokój był tylko musieliśmy poczekać. Usadowili nas i poczęstowali najlepszą kawą jaką w życiu piłam! Nie wiem czy smakowała mi tak, bo byłam ogromnie zmęczona, czy kawa była taka świetna. Wiem, że była naj!

hotel widmo fashionvoyager
Jest już hotel, na pierwszy rzut oka wyglądał tak…
hotel widmo fashionvoyager
a potem tak 🙂
hotel widmo fashionvoyager
Wewnątrz

Po kawie dostaliśmy swój pokój i poszliśmy spać. Rano, śniadanie na tarasie, z którego rozpościerał się piękny widok na góry i oczywiście na najwyższy szczyt. Warto było, widok był niesamowity! Zdecydowaliśmy, zostajemy tu jeszcze jedną noc!

hotel widmo fashionvoyager
Widok na Toubkal!

Chcecie więcej o Maroko??? Kliknij tutaj i jeszcze tu.

6 komentarzy

  1. Monika
    16 września 2015 @ 10:43

    Jak ja ci zazdroszczę tych podróży 🙂

    Reply

    • FashionVoyager
      16 września 2015 @ 11:01

      Maroko jest w zasięgu ręki! Trzeba się zaprzeć i jechać 🙂

      Reply

  2. Nohemi
    14 sierpnia 2015 @ 13:58

    Fajne macie przygody! Dobrze, że trafiliście na kogoś, kto o tym hotelu słyszał!

    Reply

    • FashionVoyager
      14 sierpnia 2015 @ 14:04

      Sami nigdy byśmy go nie znaleźli 🙂

      Reply

  3. Gender Gosposia
    14 sierpnia 2015 @ 01:28

    Całkiem wow, jak na widmo. 😀 Muły zamiast windy z hotelowego parkingu to niezły chwyt marketingowy. 😉

    Reply

    • FashionVoyager
      14 sierpnia 2015 @ 14:08

      Nie wiem czy chwyt marketingowy czy konieczność 🙂 droga do hotelu była bardzo stroma!

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.