Skip to content
Menu

Z czym kojarzy Wam się papierek z cukierka? Zerkam tak właśnie na Rudą jak bawi się tym małym kawałkiem sreberka i coraz bardziej uświadamiam sobie o co chodzi w życiu… To jednak bardzo mądry kot!

Obserwuję Rudą w jej zabawach i dochodzę do wniosku, że bardzo dużo mogę się od niej nauczyć! Po domu porozrzucanych jest mnóstwo, droższych i tańszych, zabawek dla kotów – myszki, miśki, piłeczki, lasery… Wszystko świetnie, ale nie do końca sprawia jej to frajdę. Powiedziałabym, że sprawiało tylko przez pierwsze piętnaście minut zabawy. Największą przyjemność sprawia jej zabawa papierkiem po cukierku. Takim zwykłym, który dla mnie jest śmieciem, odpadem z chwili słodkiej przyjemności. Kawałkiem sreberka, który nic nie kosztuje. Potrafi z nim biegać, skakać, nosić kilka dni z wielką dumą sprawdzając czy nadal jest. Aż do momentu kiedy nie zaginie jej gdzieś pod meblami. Wtedy potrafi spędzić tam pół dnia próbując swoją małą łapką go wygrzebać, a jak już zrozumie, że nie potrafi to miauczy prosząc o pomoc i chcąc nie chcąc szukam czegoś na kształt miotły żeby wyciągnąć papierek spod mebli. Cała zabawa zaczyna się wtedy od początku… Jaka ona jest wtedy zadowolona!

papierek z cukierka

Tak sobie na nią patrzą biegającą z papierkiem w pysku, najszczęśliwszą na świecie i myślę dlaczego ja nie umiem tak cieszyć się z najmniejszych rzeczy. Dlaczego ciągle czegoś szukam, chce więcej, ciągle mi za mało, nie doceniam tego co mam. Dlaczego, tak jak ona, nie potrafię cieszyć się z tych najprostszych rzeczy, że świeci słońce, że mogę iść na spacer trzymając kogoś za rękę, budzić się obok kogoś, pogadać z przyjaciółką, pójść na zakupy czy pobawić się z kotem. Ciągle walczę o więcej, a potem, nawet jeżeli to dostanę, to leży w kącie i nie sprawia przyjemności.  Zakurzone jak te drogie kocie zabawki, od których miała się nie oderwać, a które cieszyły tylko przez pierwsze pięć minut.

Papierek z cukierka

Papierek z cukierka

Taka natura ludzka.

Muszę nauczyć się robić pewne rzeczy jak ona, bo cieszyć się trzeba z małych rzeczy, tylko wtedy będę szczęśliwa.

 

 

Więcej o życiu? Klik!

6 komentarzy

  1. Narwany
    2 listopada 2015 @ 09:11

    Wiesz, myślę, że cały problem polega na tym, że nie potrafimy odszukać w sobie dziecka (nie kota). Chociaż mają po 2,3 lata, czasami nawet kilka miesięcy i nie potrafią zbyt wiele mówić, to cieszą się najprostszą rzeczą. Zwykłym nadmuchanym balonem. A potem dorastają w tym dziwnym świecie i tak jak starsi koledzy, rodzeństwo, rodzice zaczynają chcieć tylko więcej i więcej.

    Reply

    • FashionVoyager
      2 listopada 2015 @ 11:38

      Akurat małych dzieciaków niestety nie mam w okolicy więc moje spostrzeżenia sa ze zwierzaków:) ale dokładnie, z dzieciakami jest identycznie!!!

      Reply

  2. Nieidealnaanna
    29 października 2015 @ 17:24

    Po pierwsze Ruda jest absolutnie słodka, urocza i piękna :)Uwielbiam koty, rude szczególnie, choć sama mam parkę czarnych sierściuchów 🙂 Masz rację, też czasem doszukuję się analogii i mądrości -prostych praw życiowych w zachowaniu zwierząt, a ostatnio również mojej 7 miesiecznej córki. Chwila, zachwyt nad drobiazgami, 100% zaangażowania i skupienia w to co się robi, a będzie nam lepiej się żyło 🙂

    Reply

    • FashionVoyager
      29 października 2015 @ 17:39

      Dokładnie, malutkie dzieciaki też są świetne do podpatrywania co jest naprawdę ważne!

      Reply

  3. Maugo
    29 października 2015 @ 15:56

    Na mnie tez czasami spływa taka refleksja : dlaczego ciągle gdzieś gnam,skończę jedno, już wymyślam coś nowego…nie daję sobie nawet chwili, żeby nacieszyć się osiągniętym celem …dziwna ta ludzka natura

    Reply

    • FashionVoyager
      29 października 2015 @ 17:37

      Właśnie… Ciągle czegoś szukamy, a kiedy to osiągamy to zamiast się cieszyć z tego gonimy po następne…

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.