Skip to content
Menu

Przejażdżka na słoniu to obowiązkowy punkt wycieczki do Tajlandii. Tak czy nie? Przecież nie można zwiedzić Azji nie spotykając na swojej drodze tego zwierzaka. Czy na pewno? Przeczytajcie o moich doświadczeniach w wiosce słoni.

Przeglądałam zdjęcia z wyjazdu, żeby znaleźć coś czym się dziś z Wami podzielę i znalazłam… słonie. Tak dokładnie to maleńką wioskę słoni w Tajlandii niedaleko floating market (pływającego targu). Napiszę o nim wkrótce, teraz chciałam skupić się na słoniach. Chyba każdy kto przyjeżdża do Tajlandii chciałby takiego zwierzaka zobaczyć, dotknąć. Jeśli nie każdy, to ja zdecydowanie chciałam. BARDZO! 🙂

przejażdżka na słoniu fashionvoyager
Pierwszy spotkany słoń i karmienie bananami

Wioskę słoni znaleźliśmy dość szybko. Pospacerowaliśmy trochę wokoło, aby zorientować się co i jak. Wszystko wyglądało świetnie, opowieści lokalnych o tym jak zajmują się zwierzętami, jak je uratowali brzmiały super. Słoń, którego mi przyprowadzono wyglądał na zadbanego, nie miał żadnych ran. Mogłam nakarmić go bananami! WOW 🙂

Chciałam przejechać się na słoniu, bardzo. Długo wahaliśmy się czy to zrobić czy nie, ale w końcu ciekawość wygrała. Zaraz po tej przejażdżce było mi głupio, że się na to zdecydowałam, żal mi było zwierzaka. Już w pierwszym momencie mojej ,,wymarzonej przejażdżki” zaczęłam tego żałować. Razem z nami na słonia wsiadł 12 letni chłopak z ostrym narzędziem w ręku. Używał go do popędzania słonia, aby wszedł do wody, przeszedł wyznaczoną trasą etc. W momencie kiedy chłopak wbił zwierzakowi ostrze tak mocno, że pociekła mu krew byłam wściekła. Przez głowę przewinęło mi się tysiąc myśli dlaczego, po co i czemu ja się na to w ogóle zdecydowałam… Nie kryłam swojego oburzenia i złości. Mimo, że chłopak z pewnością nie rozumiał języka polskiego (angielskiego też nie bardzo) zauważył, że jestem wściekła i mocno się zmieszał, a drugą ręką zasłaniał ranę za uchem słonia i wycierał krew.

przejażdżka na słoniu fashionvoyager
Widzicie?
przejażdżka na słoniu fashionvoyager
Młody i jego ,,narzędzie komunikacji ze słoniem”
przejażdżka na słoniu fashionvoyager
Słoń obrywał od niego za każdym razem 🙁

Chciałam jak najszybciej zejść z tego słonia, a chłopaka utopić w kałuży, która stała się przyczyną rany zwierzaka. Choć pewnie gdyby nie ta kałuża to każda inna przeszkoda skończyłaby się dla tego słonia podobnie. Okropne!

Ktoś kto tego nie widział może nie zrozumieć o co chodzi. Przecież to olbrzymi słoń, spacer z dwójką ludzi na grzbiecie to dla niego żaden wysiłek a my mamy świetne zdjęcia na grzbiecie słonia. Nie do końca.. ale to uświadamiałam sobie z czasem patrząc z boku na to, co dzieje się wokoło, a czego wcześniej, zaślepiona wiarą w tubylców oraz ich opowiadania, jak to zwierzakami się opiekują, nie widziałam.

przejażdżka na słoniu fashionvoyager
Jedyny słoń, który nie był ubrany w ,,koszyk na ludzi”

Wszystko jednak okazało się inne, kiedy zaglądnęliśmy za wysoki płot z palmowych liści. Słonie stały przykute łańcuchami i osiodłane, czy jakkolwiek można nazwać to siedzisko dla ludzi na ich grzbiecie. Niektóre wyglądały na smutne, inne nerwowo machały trąbą. Nie były zadowolone. Wokół nich pełno było tubylców, którzy pilnowali, aby nikt nie podszedł za blisko dopóki nie zapłaci. Tylko tego wszystkiego nie było widać na pierwszy rzut oka… Żałuję, że nie zwróciłam uwagi na to zanim wsiadłam na słonia, wtedy zdecydowanie bym tego nie zrobiła!

przejażdżka na słoniu fashionvoyager
Zdenerwowany słoń, już po drugiej mniej widocznej stronie
przejażdżka na słoniu fashionvoyager
Łańcuchy…
przejażdżka na słoniu fashionvoyager
Tak wyglądały słonie, których nie było widać na początku…
przejażdżka na słoniu fashionvoyager
Podnoszenie trąby, na siłę…
przejażdżka na słoniu fashionvoyager
Tresura 🙁

Staram się podróżować świadomie, ale mimo to czasem daję się złapać na sztuczki tubylców. Nie dam się już nabrać na przejażdżkę na słoniu. Wierzę jednak, że nie wszyscy traktują zwierzęta tak źle jak w miejscu, do którego trafiłam. Nadal marzę o odwiedzeniu miejsca, gdzie będę słonie karmić, oglądać, wejść z nimi do wody. Z tego co czytałam są takie na Sri Lance.

Niech to co przytrafiło się mi będzie przestrogą dla Was, zaglądajcie głębiej, sprawdźcie – zanim się zdecydujecie na atrakcję ze zwierzakiem.

15 komentarzy

  1. Marta
    8 września 2015 @ 13:33

    Ja jak do tej pory konsekwentnie rezygnowałam z przejażdżek na wielbłądach. Po lekturze posta już wiem, że nie przejadę się nigdy na słoniu. Żal zwierzaków 🙁

    Reply

  2. Podróżowisko.pl
    28 sierpnia 2015 @ 13:04

    Wychodzi na to, że faktycznie słonie traktowane są na Sri Lance nieco lepiej, a przynajmniej to co widziałam sprawiało takie wrażenie (chociaż zdarzały się i bardzo przykre sytuacje). W Pinnawali jest specjalny sierociniec dla tych ogromnych zwierząt, ale przyznaję że miałam trochę mieszane uczucia co do tego miejsca. A na przejażdżkę też się skusiliśmy, jednak początkowo bardzo obserwowaliśmy “zatrudnione” słonie, wypytaliśmy o warunki w jakich są trzymane itd., itp. Owszem, były uwiązane łańcuchami ale poza tym nie można było mieć zastrzeżeń co do ich stanu. Jednak mimo tego najprawdopodobniej był to pierwszy i zarazem ostatni raz, kiedy zdecydowałam się na taką “atrakcję”. Ten jeden raz zdecydowanie wystarczył

    Reply

    • FashionVoyager
      28 sierpnia 2015 @ 13:17

      Z tego co czytam na Sri Lance faktycznie istnieje wiele miejsc, gdzie zwierzakom się pomaga. Przynajmniej tak twierdzą tubylcy. Jak jest w rzeczywistości chyba nigdy się nie dowiemy… Zwierzęta zawsze będą dla ludzi pracować. Tak jak w Polsce są to konie czy psy, tak u nich słonie. Chodzi o to żeby nie maltretować tych zwierząt przy okazji…

      Reply

  3. Piekny Marian
    24 sierpnia 2015 @ 13:26

    Inernet huczy od rozentuzjazmowanych czynieniem dobra ostatecznego terroekologow i pseudolewakow. Beda oni slicznie pouczac, ze be jest siadac na sloniku, bo jak sie siadzie, to slon cierpi. Czasem jeszcze pusci baka ktory zniszczy wastwe ozonowa naszej zielonej planety.
    Przez sekunde sie nie zajakna, ze kasa za jazde na sloniku pojdzie na miske ryzu. dla dzieci an nie na nowa beeme. Ale beda pouczac i pouczac.
    Ja bym takie komentarze olal beztluszczowym i dietetycznym moczem.

    Reply

  4. Agnieszka /Zależna w podróży
    24 sierpnia 2015 @ 09:28

    Przykre jest to, że internet huczy od tego typu tekstów, a ludzie i tak się decydują na przejażdżki na słoniu. Jestem pewna, że – jako wytrawna podróżniczka – wiedziałaś o słonio-problemach, a mimo wszystko “ciekawość zwyciężyła”. Niestety ludzie są egoistami i póki nie zobaczą czegoś na własne oczy, puty to dla nich nie istnieje.

    Reply

    • FashionVoyager
      24 sierpnia 2015 @ 11:20

      ,,Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień”

      Przykra jest nieumiejętność przyznania się do błędu. Ludzie decydują się na przejażdżki na słoniu, koniu czy wielbłądzie i jeszcze długo będą. Taka natura. Całego świata nie naprawię, ale mam nadzieję, że chociaż kilku osobom ten tekst otworzy oczy i będą uważniej wybierały atrakcje na wyjazdach. Ja niestety na żaden taki tekst przed wyjazdem nie natrafiłam.
      Dziękuję, za nazwanie mnie ,,wytrawną podróżniczką” – ja tak określić mogłabym Wojciechowską, ale nie siebie. Może dlatego, że jednak nie wszyscy są egoistami. Mimo wszystko miły komplement 🙂

      Reply

  5. sekulada.com
    23 sierpnia 2015 @ 10:28

    O kurczę, trochę to smutne. Ja w sumie nigdy nie myślałem o podróżowaniu na słoniu, ale po tym raczej się na to nigdy nie zdecyduję. Sam bym tego młodego tą szpicą potraktował. eh…

    Reply

  6. Za miedzą i dalej
    22 sierpnia 2015 @ 21:11

    Uważam, że przejażdżki na słoniach są słabym pomysłem. Pomijając to, że to tzw. utarte szlaki, to jeszcze przyczyniamy się do rozkwitania biznesu (którego totalnie nie rozumiem, bo jak dla mnie on nie ma sensu).

    Reply

  7. Hai Le
    21 sierpnia 2015 @ 14:24

    To bardzo przykre dla nas, Europejczyków, jak traktowane są zwierzęta w Azji. Nie tylko słonie, ale w ogóle wszystkie. Tam zwierzę to przede wszystkim pokarm, a w drugiej kolejności narzędzie pracy, tyle tylko, że się rusza. Też swoje się napatrzyłam podróżując po Chinach i nieraz było mi przykro, ale staram się rozumieć, że to nie tamtejsi ludzie są źle i nie rozumiejacy tylko, że mają oni zupełnie inną kulturę i świadomość.

    PS. Piękne logo

    Reply

    • FashionVoyager
      21 sierpnia 2015 @ 14:40

      Dzięki za logo. Niestety zwierzęta to dla tych ludzi narzędzie pracy, co nas Europejczyków, którzy tworzą coraz więcej akcji pomocy zwierzętom przeraża. Niestety, ogromne różnice kulturowe.

      Reply

  8. polakogruzin
    21 sierpnia 2015 @ 14:15

    Znęcanie się nad zwierzętami to zbrodnia. Niestety turystoza i brak wiedzy króluje na świecie. Nieważne czy jesteśmy w Azji, Afryce czy gdziekolwiek indziej. Trzeba o tym pisać i nagłaśniać problemy. Miną lata aż ci debile przejrzą na oczy. Jestem zdecydowanie na NIE!

    Reply

  9. Domi
    21 sierpnia 2015 @ 13:11

    Przydatny post. Maltretowanie zwierząt w Azji czy Afryce to masakra! Kompletnie nie rozumiem ludzi, którzy przyczyniają się do rozkwitania tego biznesu, płacąc za przejażdki na słoniach, zdjęcie z małpą albo pogłaskanie tygrysa 🙁

    Reply

    • FashionVoyager
      21 sierpnia 2015 @ 13:27

      Problem w tym że są miejsca ok ( jak małpi gaj w Gambii) gdzie zwierzaki są na ogromnym terenie, nie ogrodzone, u siebie a do ludzi pochodzą tylko te najbardziej przyjacielskie gatunki, bo chcą jedzenie. Gorzej, gdy te miejsca wyglądają tak jak to moje w Tajlandii …

      Reply

  10. Sylwia
    18 sierpnia 2015 @ 08:55

    Dobrze, że to piszesz. Jeśli kiedyś pojadę do Tajlandii, na pewno się porządnie zastanowię nad taką przejażdżką, bo szkoda zwierzaka. Zresztą, te drugie słonie miały takie smutne oczy…

    Reply

    • FashionVoyager
      21 sierpnia 2015 @ 12:22

      Właśnie dlatego o tym piszę, żeby otworzyć oczy innym i może ktoś kolejny już nie popełni tego błędu…

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.