Skip to content
Menu

Nie umiem pisać. Podróżować też nie umiem. Nie znam się na hotelach i zawsze wybieram najgorsze do odwiedzenia miejsca. W dodatku jeżdżę do nich wynajętym samochodem, a nie tłukę się lokalnym autobusem. Skąd tyle hejtu?

Co chwila jakiś życzliwy czytelnik czy to tu czy na fejsbuku zostawia mi komentarz, że co ja o podróżach wiem, że nic nie wiem, zdjęć też nie umiem robić, że jak mogę o wyjazdach i butach na jednym blogu pisać. Ano mogę, kobietą jestem. Podróże uwielbiam, ale buty też, więc dlaczego mam nie napisać o tych, z których jestem zadowolona?

Napisałam kiedyś artykuł o hotelu w Bangkoku, nie powiem, nie najtańszym, ale przecież to moja sprawa jaki wybieram. Od razu posypały się komentarze, że nic nie wiem o Bangkoku skoro w hostelu nie spałam i jakim prawem ja polecam spanie w hotelach? Przecież żaden podróżnik w hotelu nie śpi!

Tak więc tłumaczę, w namiotach spałam mając lat 20. Teraz cenię swój komfort i swoją, prywatną łazienkę. Nie wyobrażam sobie też spać w pokoju, w którym śpi 5 innych, obcych osób. To było fajne kiedy miałam naście lat, teraz cenię sobie dobre hotele. I dalej będę je polecać.

fashionvoyager skąd tyle hejtu blog

Ktoś miły, bo oczywiście nie podpisał się swoim imieniem ani prawdziwym adresem e-mail zostawił ostatnio na blogu komentarz, że zapewne niedługo zostanę gwiazdą Polsatu. Komentarz był hejterski, twierdzący, że tyle ludzi mnie czyta, ale nikt nie zostawia pod tekstami lajków, ale śmieszny. Zostawiłam go, ba, nawet odpisałam.

I wiecie co? Ten ,,czytelnik”, który swoim komentarzem twierdził, że czytać mnie nie lubi już godzinę później znowu był na blogu, sprawdził czy odpowiedziałam i sam odpisał, tym razem złośliwie, więc usunęłam. Blog mój, zasady moje, a złośliwości tolerować nie będę. Co do telewizji, to zaprosili mnie ostatnio do TVN-u. Musiałam odmówić, nie mieszkam w Warszawie.

Odwiedziny w zoo? No jak to, przecież nie wolno!

fashionvoyager skąd tyle hejtu blog

Kiedyś niemiłe, hejtowskie komentarze sprawiały mi przykrość, teraz śmieszą. Jest mi żal osób, które marnują swój czas na to, żeby odwiedzić mój blog, którego przecież nie lubią i napisać kilka złośliwych słów, tylko po to, żeby mnie skrzywdzić. Nie szkoda Wam życia na tyle hejtu? Ja i tak tego nie opublikuję. Co najwyżej zastanowię się przed monitorem czy ten, kto to pisał zrobił to z zazdrości czy nudy. Obstawiam to pierwsze.

Dlaczego wszyscy chcą uczyć mnie i pokazywać jak mam podróżować, które miejsca odwiedzać i o czym wolno mi tutaj pisać. Czemu pouczacie mnie, że nie mam prawa pisać o Tajlandii, bo spędziłam tam tylko tydzień? Ten tydzień wystarczył mi na zobaczenie i spróbowanie wielu rzeczy, więc się nimi dzielę. To moje opinie, moje wybory. Tak jak Twoim wyborem jest czytanie tego co piszę lub nie.

Nie wiem skąd ostatnimi czasy wszędzie tyle hejtu. Przecież to moje życie, mój blog i mam prawo podróżować jak chcę i opisywać to w dowolny sposób. Dlaczego chcecie mnie pouczać, że nie mogę jednego dnia pisać o wiosce rybackiej w Gambii, a drugiego o moich ulubionych białych spodniach? Albo, że drogi hotel z basenem na dachu jest zły?

Zastanawiam się ile z tych komentarzy zostawianych jest z zazdrości. Tylko zazdrości o co? Że wyjeżdżam, że piszę? Przecież nie zabieram Wam możliwości wyjazdów, tylko tworzę sobie własne. Co więcej staram się Was do nich inspirować. Przecież każdy może. Ty też. To Twoje życie i Twoje wybory.

46 komentarzy

  1. Dziewczyna Anioł
    29 marca 2017 @ 15:44

    Szczera prawda, genialny oraz prawdziwy post na temat tego co teraz dzieje się zwłaszcza w sieci.

    Reply

  2. traveLover
    29 marca 2017 @ 14:59

    Masz rację! Ludzie czepiają się dosłownie wszystkiego. Czasami gdy to czytam myślę sobie: Serio? To się dzieje naprawdę? Mój ulubiony hejt brzmiał następująco: “Co nabotoksowana panna może wiedzieć o tanim podróżowaniu” :))) Jedyne rozwiązanie to ignorancja 🙂 Nie udowodnisz wszystkim, że jesteś szczera i prawdziwa w tym co robisz i że w życiu nic nie wstrzyknęłaś sobie w twarz 🙂 pozdrawiam serdecznie 🙂

    Reply

    • FashionVoyager
      29 marca 2017 @ 15:14

      Dzięki;) nie da się dogodzić każdemu, a najwięcej do powiedzenia ma ten, kto sam tyłka z kanapy nie ruszył 🙂 Pozdrawiam!

      Reply

    • Marta
      25 sierpnia 2017 @ 10:51

      Travelover, zasadniczo się zgadzam, z jednym wyjątkiem. Ignorowanie, nie ignorancja, bo to dwa zgoła różne terminy. 😉

      Reply

  3. Tatą Być
    29 marca 2017 @ 14:22

    Koleżanko – absolutnie niczym się nie przejmuj i rób to co robisz 😉 Hejtu rzeczywiście jest aż po horyzont – jednak są tacy jak my, którzy chętnie będą tutaj wracać 🙂

    ps. przy okazji zapraszam do siebie 😉

    Reply

    • FashionVoyager
      29 marca 2017 @ 14:27

      Zaglądam! Pozdrawiam 🙂

      Reply

  4. Kasia
    3 grudnia 2016 @ 00:48

    az dziwie sie ze wczesniej nie “wpadlam” na Twojego bloga! Jest na prawde swietny! Na pewno bede odwiedzala czesciej, zainspirowalas mnie 🙂

    Kasia

    Reply

  5. dZejj
    16 października 2016 @ 19:25

    Hej bardzo ciekawie pisany blog, widać, że robisz to z pasją. A post bardzo fajnie się czyta. Jeśli zamierzasz kiedyś przejść na profesjonalne blogowanie i potrzebował byś adres pod firmę to zapraszam do nas. Wirtualny adres katowice to miejsce gdzie możesz prowadzić własną działalność pod naszym adresem. Obczaj i jak się spodoba dołącz do nas:

    (niepłacona reklama)

    Reply

    • FashionVoyager
      16 października 2016 @ 19:36

      Dzięki za miłe słowa.
      Firmę mam pod swoim adresem, zapraszam do współpracy.

      Reply

  6. Adrian Bysiak
    17 września 2016 @ 10:13

    Według mnie – głupim jest oczekiwanie konstruktywnej mądrej krytyki – skoro społeczeństwo – jest głupie. Hejterzy – nie biorą się znikąd – dawno dawno temu – również byli, obrabiali tyłek za plecami – dziś jest łatwiej – dziś – mamy internet. Niedowartościowane stworzenia więc siedzą, zakładając coraz to nowsze konta o coraz to ciekawszych i bardziej wyrafinowanych nickname. Takie życie.

    Sam hejtu nie toleruję – z jednego powodu. Chcesz się karmić hejtem – zapłać za to. Więc jak hejter mi napisze – stary – wrzucę ci 1000zł, ale chcę pohejtować bo to mój sport – super. Jeżeli jednak pojawia się tylko po to by ubliżać mnie – jeszcze zniosę, ale jak zaczyna uderzać w moich czytelników czy widzów – no to już trochę przegięcie. Bo ja sobie z tym radzę – inni, niekoniecznie muszą, bo nie rozumieją.

    A co do przykładów które wymieniłaś – uważasz że dogodzisz hejterowi ? On nie szuka ciekawych tekstów, ciekawych zdjęć – on szuka poklasku – jak Pan z pierwszego komentarza. Specjalista – tylko podstawowe pytanie – skoro tak się zna – dlaczego on nie ma bloga, dlaczego on nie pisze, nie kręci filmów – nie tworzy tak cudownych miejsc – skoro ma wiedzę i doświadczenie, których brak wytyka innym ? Proste. Krowa która dużo ryczy – mało mleka daje.

    Fajny artykuł. Pozdrawiam Cię !

    Reply

    • FashionVoyager
      17 września 2016 @ 12:01

      Zgadzam się z tym co napisałeś. śmieszne jeszcze jest to, że taki komentator głośno krzyczy i żąda odpowiedzi, a nie obawia się nawet podpisać swoim imieniem, nie mówiąc już o zostawieniu prawdziwego adresu e-mail…
      Pozdrawiam! 🙂

      Reply

  7. Twój fan, wymieniony w tekście
    13 września 2016 @ 14:27

    Kochana Elu!
    Rozbrajasz mnie po raz kolejny.
    Ale wywołałaś mnie, więc odpowiem.
    Nie wszystko co krytyczne jest hejtem. Nie czepiam się tego co piszesz, bo możesz robić co chcesz, parafrazując Twój wpis – Twoja piaskownica i Twoje zabawki.
    To, co irytuje (i weź sobie to do serca), to fakt, że jesteś typowym spamerem fejsbukowym – cynicznie dążysz do podniesienia “czytalności” Twoich wypocin w celu, podejrzewam, osiągnięcia przyszłych korzyści materialnych. Twoje wpisy mają bardzo niską wartość merytoryczną, mało wnoszą do jakiegokolwiek tematu, który poruszasz, a jednak twardo i regularnie stosujesz zasadę „nie ważne co, ważne, żeby było głośno o tym”. Kreujesz się na podróżniczkę, znawczynię tematów, przez Twój portal przewijają się hasła “N rzeczy, które musisz zobaczyć/zrobić/blablabla”, jakbyś conajmniej była wszędzie, wszystko widziała i masz podstawy ku temu by robić za guru. Tymczasem, tak naprawdę to poziomem nie odbiegasz od wszystkich quasi blo-/vlogerów „oh jaki jestem cool, yolo i w ogóle ę ą”, co za odbiorców mają dzieci nie starsze mentalnie niż 15 lat.
    Jeśli prowadziłabyś sobie swojego bloga i zwyczajnie dzieliłabyś się swoimi przeżyciami, przemyśleniami, to nie miałbym problemu. Ale Ty, de facto prowadzisz działalność komercyjną bardzo niskiego lotu. I ściemniasz (vide ostatni akapit), że tak nie jest.

    Zazdrościć nie mam Ci czego, wierz mi. Starałem Ci się w miarę delikatny i niebezpośredni sposób przekazać, żebyś przestała spamować, i że cierpisz na delikatny przerost formy nad treścią, tudzież chciała byś więcej niż możesz, ale potraktowałaś to jako hejt. No trudno, widać wszyscy życzą Ci źle, a Ty jesteś taka biedna istotna, atakowana zewsząd i nawet brak lajków nie daje Ci do myślenia.

    Czytać Cię lubię, napisałem Ci to wyraźnie. Tak samo jak lubię czasem poczytać o pani, którą atakuje meblościanka w Fakcie, czy pooglądac Trudne Sprawy na Polsacie – czasem człowiek potrzebuje zejść w rejony nie wymagające myślenia.

    Masz ostatnią szansę wdać się w rzeczową polemikę. Bo brak publikacji tego komentarza będzie potwierdzeniem tego, co piszę.

    Reply

    • FashionVoyager
      13 września 2016 @ 20:25

      Nie publikuję komentarzy, które podpisywane są fałszywym mailem i nie istniejącym imieniem i nazwiskiem, więc tak – ten też usunę, a jeżeli oczekujesz ode mnie konkretnej odpowiedzi miej odwagę się podpisać.

      Reply

  8. Maja |
    22 sierpnia 2016 @ 17:09

    Tak skądś to znam – skoro jadę na wakacje z biurem podróży to nie podróżuje i napewno nic nie widziałam poza basenem i drinka z palemką. Też pojąć tego nie mogę a borykam się z takimi komentarzami równie często;) jakoś z tym damy radę;)

    Reply

  9. Mart A
    18 sierpnia 2016 @ 08:50

    Wiesz Ela. Prawda jest taka, że wszystkim nie da się dogodzić. I hejterzy zawsze będą. Ostatnio rozmawiałam dokładnie na ten sam temat z moją koleżanką – również blogerka podróżniczą. Wnioski z rozmowy – podobne jak u Ciebie. Zazdrość i jeszcze raz zazdrość. Gdyby ludzie, którzy marnują czas na hejt poświecili choć 50% z niego na zrobienie czegoś dla siebie mieli by lepsze życie. Ale łatwiej hejtować i lać jad niż brać ster swojego życia w swoje ręce – bo to pociąga za sobą odpowiedzialność. A jak widać większość ludzi ma na odpowiedzialność alergię. Tobie życzę wytrwałości w pisaniu bloga i dalszych wspaniałych podróży. Pozdrawiam serdecznie. Marta A.

    Reply

    • FashionVoyager
      18 sierpnia 2016 @ 10:36

      Dzięki!

      Reply

  10. charmante
    17 sierpnia 2016 @ 23:36

    Również wyrosłam z namiotów, domków z robakami i śmierdzącymi od wilgoci łóżkami. Uwielbiam hotele, wygodę oraz komfort snu. To, że mieszkam w cztero czy pięciogwiazdkowym hotelu nie oznacza, że nie jestem podróżnikiem, nie przemieszczam się po kraju i nie zwiedzam. Nie jestem typowym leżakiem hotelowym, bo umarłabym z nudy. I powiem ci jedno, że wśród tych podróżników niskobudżetowych takie osoby jak my nie zaliczamy się do podróżników lecz typowych turystów. Co ty możesz wiedzieć o podróżowaniu skoro nie przedarłeś się przez dżunglę, nie spałeś z robakami i brudnymi skarpetami. Absolutnie mnie nie jarają takie klimaty, ale nie oznacza to, że nie powinnam opisywać swoich historii. Jeśli komuś to nie leży a wręcz uwiera to ma ze sobą problem, i nie należy się nim przejmować. Ale prawdą jest to, że hejterzy to głownie ludzie, którzy sami mają marne życie i brak odwagi by to zmienić. Frustracja zamieniona w zjadliwość, którą można komuś przekazać i mu dokuczyć. Na szczęście u mnie nie ma takiego problemu. Pozdrawiam i życzę szerokiej ignorancji dla takich osób z przekazem pocałunku wybaczenia na dobranoc 😉

    Reply

  11. NF
    14 sierpnia 2016 @ 17:58

    Jestem tu pierwszy raz. Trafiłam w link do Twojego bloga przypadkiem. Nie interesują mnie podróże i nie lubię o nich czytać, ale zainteresował mnie tytuł i pomyślałam “dobra, mam 5 minut to przeczytam” – i całe szczęście! To było najlepiej “zmarnowane” 5 minut mojego dzisiejszego dnia.
    Uwielbiam ludzi, którzy wyrażają wprost swoje zdanie nie przejmując się innymi. Też nie rozumiem wszechobecnego hejtu. Nie wiem skąd tyle jadu w ludziach, a już wgl nie rozumiem grup fb, które rzekomo są do pomocy, a ludzie się tam dodają chyba po tylko by podbić swoje ego na cudzych błędach i niewiedzy jakby sami byli wszechmogący. I po co? Wszyscy chcą być szczęśliwi, podziwiani, blablabla, a od siebie nic nie dają.
    Dziękuję osobie, dzięki której tu trafiłam. Zostaję na dłużej. Polecam dalej. Życzę oryginalnych podróży i 5-gwiazdkowych hoteli. Pozdrawiam!

    Reply

    • FashionVoyager
      14 sierpnia 2016 @ 23:08

      Dzięki za miłe słowa! Co do grup, racja – sama nie raz dziwię się czemu ludzie z takim uporem zostawiają złośliwe komentarze zamiast po prostu przewinąć fb dalej i zostawić temat, który ich nie interesuje…
      Zapraszam jak najczęściej 🙂
      Pozdrawiam!

      Reply

  12. Pierwsza Dama
    13 sierpnia 2016 @ 14:39

    Faktycznie: spanie pod namiotem czy w wieloosobowym pokoju w hostelu ma swój klimat. Ale jest to klimat, który mnie pociągał na pierwszych latach studiów. No i, umówmy się, nie miałam też wtedy pieniędzy na nocleg w lepszych warunkach. Teraz mogę sobie pozwolić na wybranie lepszego hotelu, z prywatną łazienką i śniadaniem – i to właśnie wybieram! Mam prawie 30 lat, lubię podróżować, ale cenię sobie również komfort spędzenia wieczoru tak, jak chcę, a nie w kolejce do natrysków.
    Nieważne, czy człowiek w czasie podróży śpi w czterogwiazdkowym hotelu, czy w stodole u jakiegoś gospodarza – to nie świadczy wcale o tym, który styl podróżowania jest lepszy. Najlepszy jest ten, który wybierasz w zgodzie ze sobą.

    Reply

  13. Grocrafty
    11 sierpnia 2016 @ 11:48

    Ja też nie jestem już w stanie spać w złych warunkach:) Faktycznie, mało osób rozumie, że można wyrosnąć z namiotów i tego typu podobnych. Uwielbiam hotele. Uwielbiam All Inclusive. Nie nadaję się do podróżowania spontanicznego i spania, gdzie się uda. Nie uważam, że jestem przez to gorsza:) Pozdrawiam!:)

    P.S. U mnie najnowszy wpis też o hejcie, szerzy się jak zaraza:D

    Reply

  14. Piotr Janicki
    10 sierpnia 2016 @ 12:53

    Nie ma co rozpczać nad hejtem. Nasze blogi – nasz świat i tyle. Jeden z moich blogów patronował ostatnio pewnej imprezie i też się spotkałem się z niewielkim hejtem, tyle że wśród znajomych i rodziny. Taka jest mentalność wśród rodaków – nic nie zrobić poza dokopaniem innej osobie.

    Reply

  15. Ania Z.
    9 sierpnia 2016 @ 14:38

    Mam wrażenie, że wykształciła się już osobna społeczność, która zamiast listy blogów, które lubi i czyta, ma listę: komu by tu dokuczyć. I nie jesteś pierwsza, u której zauważyłam podobny tekst, tak jakby te same osoby siedziały w domach przed monitorkami i podpowiadały wszystkim, jak mają podróżować i że zawsze robią to niewłaściwie…

    Reply

  16. Lektury
    8 sierpnia 2016 @ 21:58

    Twój blog, Twoje życie, Twoje zasady. Ja bym się nie przejmowała zanadto 😉

    Reply

  17. Daria
    8 sierpnia 2016 @ 21:58

    Bo nikt jeszcze wszystkich nie zadowolil tylko szkoda ze najczesciej wypowiadaja sie Ci najmniej zainteresowani. Rob swoje i tyle – dla mnie to jest najwazniejsze <3 A ludzie gadali, gadaja i beda gadac i to zazwyczaj Ci co najmniej Cie znaja. Pozdrawiam, Daria xxx

    Reply

  18. AithneBlair
    6 sierpnia 2016 @ 21:08

    Znam ten stan. Ja na jednym z moich fanpage’y napisałam trochę ogólnikowo, po czym jeden jegomość zaczął się czepiać, że nie powinnam tak pisać tylko w taki i taki sposób.
    Innym razem napisałam, że będzie trochę wiedźminowo w jednym miesiącu książki Sapkowskiego, a w następnym gry komputerowe. Co w komentarzach? Jeden, ale już inny jegomość, stwierdził, żebym podała datę i cenę, za ile chcę sprzedać, po czym inna jegomość stwierdziła, że napisałam to w sposób taki, iż mam to do sprzedania, a nie w taki, iż sobie to kupuję.
    Czasem też mi się zdarzy, że odpiszę z prywatnego profilu. I jeden jegomość napisał do mnie na ten prywatny profil. Wiadomość oczywiście w folderze ‘inne’, bo tego jegomościa nie miałam i nie mam w znajomych. A tam co? ‘Dobry wieczór, [zdrobnienie mojego imienia]’. Trochę się wkurzyłam. Po to jest na fanpage’u możliwość wysłania wiadomości, abym szybciej odczytała i odpisała wiadomość, a poza tym kto mu pozwolił zdrabniać moje imię bez mojego pozwolenia? Nikt.
    Czasem po prostu mi ręce opadają.

    Reply

  19. Karola | Życie Me
    6 sierpnia 2016 @ 10:39

    Relacjonowałam wyjazdy z Sudetów, narzekali, że prawdziwe góry to Tatry. Było o Tatrach, to był krzyk, że czemu nie o Morskim Oku. Udało nam się pojechać w Alpy, to wrzask, że cudze góry chwalę. I tak można by wymieniać. Ludzie to ciekawe istoty są. 🙂

    A Ty pisz, o tym, co lubisz, co Ci się podobało. Ja w tej materii też nic nie zmienię. Piszę tak, jak lubię, a jak komuś się nie podoba, lub uważa, że można lepiej, inaczej, to przecież nikogo nie trzymamy. Droga wolna. 🙂

    Reply

    • FashionVoyager
      6 sierpnia 2016 @ 15:23

      Pierwsze zdanie Twojego komentarza dokładnie opisuje to, jak jest! 🙂

      Reply

  20. Ania
    4 sierpnia 2016 @ 22:35

    Bardzo lubię Twojego bloga.Piszesz z pasją i jesteś autentyczna w tym co robisz!Tak trzymać:)

    Reply

  21. Aleksandra
    4 sierpnia 2016 @ 07:54

    I bardzo dobrze, że piszesz o butach, podróżach i jeszcze o innych kilku rzeczach. To dzięki temu docierasz do szerszej publiczności – kobiet, które cenią sobie wygodę, piękne przedmioty, ale i piękne widoki. Od lat sama wybieram wygodę i też o tym piszę w podobny sposób do Ciebie, bo niestety prawda jest taka, że ludzi którzy chcą pić wodę z kałuży, spać pod liściem i oglądać tylko “prawdziwe miejsca” jest mało. Bardzo mało. Większość chce zobaczyć świat, ale móc też zakosztować odrobiny luksusu, czy zwykłej wygody. Nie wspominając już, że większość kobiet chce pięknie wyglądać nawet w buszu.
    Kiedyś sama starałam się podróżować z plecakiem, tłuc się po hostelach, jeździć tylko komunikacją – bo tak taniej, bo tak podobno fajniej i “tak wygląda prawdziwe podróżowanie”. A prawdziwe podróżowanie dla każdego wygląda inaczej. Ja już dawno dałam sobie spokój z udowadnianiem innym, że takie podróże mnie kręcą. No właśnie nie kręcą i każdy może podróżować jak chce. I każdy rodzaj jest dobry (może tylko siedzenie w hotelu przez cały pobyt nie nazwałabym nigdy podróżą)!
    Z drugiej strony miałam styczność z tymi “prawdziwymi blogerami podróżniczymi” i staram się od nich odcinać, bo to bardzo specyficzne towarzystwo, które ma trochę za wysoko nos w górze.
    Pisz jak najwięcej bo mnóstwo osób chce czytać to co piszesz, dokładnie tak jak piszesz.

    Reply

    • FashionVoyager
      4 sierpnia 2016 @ 10:11

      Obawiam się, że prawdziwych miejsc już nawet nie ma… człowiek był wszędzie i nawet określając się podróżnikiem, który pije z kałuży idziemy kogoś śladami i odwiedzamy miejca, w których nie jesteśmy pierwsi.

      Reply

  22. Kamila
    4 sierpnia 2016 @ 04:49

    Nawet jezeli jestes gdzies jeden dzien, pisz kochana pisz…czasami sama mam tylko jeden dzien na krotki wypad I jest to bardzo praktyczne wiedziec :gdzie mozna, Co mozna zobaczyc I gdzie zjesc dobrze( Bo zawsze to tez szukam). A biale jeansy praktyczne na kazdy wyjazd.

    Reply

    • FashionVoyager
      4 sierpnia 2016 @ 10:07

      Tego co i gdzie zjeść też zawsze szukam. Dobre, lokalne jedzenie – podstawa! 🙂

      Reply

  23. Wygodna turystka
    3 sierpnia 2016 @ 21:50

    Każdy zwiedza jak lubi. Jak kogoś stać na hotel to niech w nim śpi. Jak ktos woli namiot – proszę bardzo. Niektórym chyba się wydaje, ze na miano “prawdziwego podróżnika” zasługuje ten, który jedzie z 10 zł w kieszeni przez pół Europy, spi na dworcach i parkach, żeby poznać klimat danego miasta, nie domywa się i nie dojada. Nie przejmuj się i pisz dalej. Chętnie tu zaglądam. Pozdrawiam.

    Reply

  24. Robert
    3 sierpnia 2016 @ 21:27

    jeżeli chciałbym poczytać o wypadach z namiotem, autobusem i do tego pieszko przez tydzień w górach – to znajdę taki (i to niejeden) blog.
    Dobrze czasem zobaczyć jak na miejsce które znam, lub które chce odwiedzić patrzy dziewczyna która lubi komfort i buty ale przy okazji zrobi wypad na Szkocką plażę która jest “nigdzie”. To naprawdę poszerza widzenia świata i dlatego tutaj zaglądam.
    Rób to co robisz i ciesz się tym.
    Ja mogę Ci tylko podziękować ze możliwość spojrzenia na świat innymi oczami 😉
    A nędznymi wpisami nie ma się co przejmować – wystarczy je skasować…

    Reply

    • FashionVoyager
      4 sierpnia 2016 @ 10:08

      Dzięki! Jakoś te atakujące zawsze same wpadają w spam 🙂

      Reply

  25. malgorzata
    3 sierpnia 2016 @ 20:56

    Witam , to poprostu z zalu i zazdrosci :):) trzeba to poprostu olweac i zyc !! Ja tez zyje tak jak mi sie podoba a nie komus , jezdze tam gdzie chce a nie ktos mi powie gdzie itd itp, Szkoda czasu na zastanawianie sie czemu ludzie sa tak zlosliwi …buli , sa i beda ,,,:):) pozdrawiam i lubie Twoj blog , bo to wazne ze czlowiek wie co czuja i widza inni :):)

    Reply

  26. Olka
    3 sierpnia 2016 @ 20:49

    Obrzydliwa polska przypadłość – zadrość i tyle. Rób swoje – jesteś w tym świetna, a hejterom nie warto udostępniać cennego miejsca na blogu. Ja tępię i wyrzucam złośliwe komentarze. Pozdrawiam serdecznie 🙂

    Reply

    • FashionVoyager
      4 sierpnia 2016 @ 10:08

      Robię podobnie! Pozdrawiam 🙂

      Reply

  27. Monika
    3 sierpnia 2016 @ 20:39

    Ja po wielu latach niespanie w namiocie właśnie postanowiłam go kupić więc nigdy nie mów nigdy 😉
    Poza tym chyba zgadzam się ze wszystkim o czym piszesz. I bardzo podoba mi się Twoje połączenie mody i podróży 🙂

    Reply

    • FashionVoyager
      4 sierpnia 2016 @ 10:10

      Tak ostatnio na jakimś końcu świata w Szkocji myślałam nawet o namiocie, ale ten deszcz i przeszywający wiatr wybiły mi go na razie z głowy 🙂

      Reply

      • Monika
        7 sierpnia 2016 @ 14:13

        Ponoć nie ma nieodpowiedniej pogody, jest tylko nieodpowiednie ubranie 😀
        Może podobnie jest z namiotami?
        Ja lubię jak jest sucho, ciepło i wygodnie, ale jednocześnie wyjazd do Norwegii, gdzie sporo nocy spędziłam w namiocie uważam za jeden z bardziej udanych więc… 🙂

        Reply

  28. mygorgeouslife
    3 sierpnia 2016 @ 19:52

    Piękny tekst! Coś jest na rzeczy, bo tego typu wpis widzę już u którejś z kolei blogerki. Swojego czasu samej mi coś takiego chodziło po głowie, po podobnych komentarzach, że jestem zwykłą turystką, skoro nie śpię w najtańszych miejscach i nie jeżdżę stopem lub autobusem. Ktoś “życzliwy” zarzucił mi też kiedyś, kiedy opisywałam jeden dzień spędzony w Pradze, że po co ja ją opisuję, skoro wcale jej nie znam. Zobaczyłam tylko najbardziej typowe miejsca, więc co ja tam wiem. Coraz większa ilość hejtu zaczyna mnie już bawić i na komentarze niektórych osób (a to takich, które znam osobiście!) czekam nawet z niecierpliwością, bo lubię sobie poczytać i wyobrażać jakie ta osoba musi prowadzić nudne życie. Zazdrość i nuda to dwa główne powody. A ludzie, przez których te cechy przemawiają, są bardzo słabi. Nie ma sensu się przejmować i robić swoje, zwłaszcza, że w Twoim przypadku to “robienie swojego” wychodzi Ci wspaniale! 🙂

    Reply

    • FashionVoyager
      3 sierpnia 2016 @ 20:05

      Dzięki!

      Reply

  29. Przekraczając Granice
    3 sierpnia 2016 @ 15:49

    Złośliwcy i zazdrośnicy zawsze będą, nie ma co się nimi przejmować. Wielu hejterów pisze źle o innych bo nie potrafi cieszyć się własnym życiem. Często to zblazowani ludzie, którzy nie wystawiają nosa poza swój dom i pracę i uważają, że wszyscy tak powinni żyć. Pamiętaj, że żyjesz dla siebie i nie powinnaś tego zmieniać. Jeśli komuś się nie podoba jak żyjesz to jego problem nie Twój.
    Ja Twoim czytelnikiem pozostanę i będę czytał Cię z zainteresowaniem.

    Reply

    • FashionVoyager
      3 sierpnia 2016 @ 20:05

      Miło mi:)

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.