Skip to content
Menu

Dzięki podróżom nauczyłam się panować nad swoim życiem i tym, co mnie otacza. Z chomika staje się minimalistką. Chcesz przestać chomikować zbędne rzeczy? Podróżuj! Najlepiej z jedną małą walizką.

Mimo, że śmiało mogę powiedzieć, że chomikiem już nie jestem to nadal w moim domu (i szafie) znajduję wiele niepotrzebnych rzeczy. I wiecie co? Teraz z uśmiechem na twarzy pakuję je do worka i wyrzucam (lub oddaję). Muszę przyznać, że na początku byłam trochę przerażona i nie do końca chciałam się rozstać z wieloma rzeczami (mimo, że niektórych z nich nie użyłam czy ubrałam kilka lat), ale kiedy już zaczęłam i wyrzuciłam niepotrzebne rzeczy poczułam ulgę. Wielką ulgę!

fashionvoyager

Jak to wszystko się stało?

Chomikowanie rzeczy miałam chyba po mamie. Zostawiałam wszystko, bo może się przydać, bo nie jest zniszczone i tak w kółko. W sumie dopóki miałam gdzie trzymać te rzeczy nie było z tym większego problemu. Trochę u rodziców, trochę u siebie (za dawnych czasów) we Wrocławiu. Problem pojawiał się wtedy, kiedy miałam gdzieś pojechać i się spakować. No bo jak z tego wszystkiego wybrać tylko najpotrzebniejsze rzeczy? Nie dało się. Zabierałam za dużo. Wszystko było potrzebne, a potem na miejscu okazywało się, że ponad połowa nie była przydatna, ba, nawet z walizki wyciągnięta nie była. Tak woziłam rzeczy tam i z powrotem, aż uświadomiłam sobie, że to chyba nie ma sensu. Przełomem była przeprowadzka do Szkocji. Mogłam spakować się w dwie walizki. Jednocześnie dużo i mało. Długo nie wiedziałam jak do tego podejść… odkładałam to na potem. Aż w końcu trzeba było to zrobić. Wybrałam najpotrzebniejsze rzeczy wyrzucając, albo zostawiając rodzicom pozostałe. Udało się. Mogę śmiało powiedzieć, że to nie bolało. Zdałam sobie sprawę, że ten nadmiar rzeczy przytłacza.

Przyjechałam w nowe miejsce i zdecydowałam, że teraz nie będę kolekcjonować niepotrzebnych rzeczy. Tylko to, co jest niezbędne. Postanowienia postanowieniami, ale dostęp do tanich ubrań w Szkocji zrobił swoje. O, taki przykład. Pamiętam jak to było ze strojami kąpielowymi, kiedyś przed wyjazdem zamawiałam 4-5 różnych tanich strojów, które potem zabierałam ze sobą na wyjazd. Zajmowały dużo miejsca, zakładałam i tak tylko jeden z nich. Po powrocie wszystkie lądowały na dnie szuflady, część nie była w stanie przetrwać prania, ponaciągała się, straciła kolory… Leżały gdzieś tam w szafie, zbierały kurz i zajmowały miejsce. Teraz mam jeden. Problem rozwiązany, mniej czasu zajmuje mi pakowanie się, bo nie muszę się zastanawiać, który wziąć. Mniej miejsca w walizce zajmuje, bo biorę tylko jeden, a nie 3 (jednak mimo sporej ilości czasu poświęconego na wybieranie nie mogłam się zdecydować i wzięłam kilka). Mniej miejsca w szafie zajmuje. Mam jeden, dobrej jakości, który lubię, jest zawsze pod ręką i jako jedna z pierwszych rzeczy ląduje w walizce przy pakowaniu się. Nie tylko ze strojami tak było…

Na szczęście szał zakupów minął. Kupuję teraz niewiele i tylko to, co używam. Serio, bardzo rzadko zdarza mi się teraz kupić coś, czego nie używam. Do tego na bieżąco staram się przeglądać to, co mam i pozbywać się tego, czego nie używam. Mam mniej rzeczy, ale wszystkie potrzebne. Świetnie!

To podróże i konieczność (lub przyjemność) częstego pakowania się nauczyły mnie tego, że czym mniej tym lepiej. Teraz potrafię spakować się w dziesięć minut i niczego nie zapomnieć, co więcej jestem pewna, że użyję wszystkiego, co ze sobą zabieram. Może dlatego bez problemu na tygodniowy wyjazd pakuję się w malutką walizkę. Stałam się minimalistką z ogromnego chomika właśnie dzięki częstym wyjazdom i podróżowaniu. W tej roli czuję się o niebo lepiej!

fashionvoyager

Przyznajcie się, ile zupełnie niepotrzebnych rzeczy macie w domu? Stare kalendarze, pudełka po kosmetykach, sukienka ze studniówki… Ja wiem, emocje, sentymenty. Rozumiem, ale wierzcie mi, bez tego będzie Wam równie dobrze. Mi jest nawet lepiej. Naprawdę dużą ulgę daje mi wyrzucenie zbędnych rzeczy ze swojego otoczenia. Może właśnie dlatego kiedy mam gorszy dzień biorę się za sprzątanie i wyrzucam lub pakuję do oddania te rzeczy, których już nie potrzebuję.

Przyznaję się bez bicia, że jestem niezłą bałaganiarą, jednocześnie uwielbiam też porządek i lubię sprzątać. Po takim gruntownym ogarnięciu domu czuję ogromną ulgę. Ciężko jest opisać to uczucie lekkości i świadomość tego, że panuję nad wszystkim, co znajduje się w moim otoczeniu. To daje ogromną satysfakcję.

Kiedyś kupowałam dużo, teraz kupuję to, co potrzebuję.

To jak, Ty też przestaniesz chomikować niepotrzebne rzeczy?

Przeczytaj też o rzeczach, które robię codziennie, a nie powinnam.

Podziel się  artykułem ze znajomymi!

 

12 komentarzy

  1. Gabi
    31 marca 2017 @ 09:37

    Mnie podróż do Azji wyleczyla z kolekcjonerstwa i zbędnych zakupów. Kilka miesięcy wśród miejscowych, obserwacja ich biedy i jacy mogą być szczęśliwi nie mając nic…..
    Ciuchy tylko to co konieczne, kosmetyki jak się skończy jeden, dopiero drugi.
    Jakby przestrzeni więcej…..

    Reply

    • FashionVoyager
      31 marca 2017 @ 10:15

      Dokładnie tak

      Reply

  2. Smiley Project
    30 czerwca 2016 @ 13:44

    Ja się staram na bieżąco oczyszczać szafy ze zbędnych rzeczy, ale sa też takie które wiem, ze mi się nie przydadzą, ale ich nie wywalę.

    Reply

  3. Agnieszka
    30 czerwca 2016 @ 11:41

    Poniekąd jakbym czytała o sobie.. I również próbuję z tym walczyć, mam nadzieję, że mi się uda:)

    Reply

  4. Aleksandra
    14 czerwca 2016 @ 11:45

    Zainspirowałaś mnie do zrobienia porządku w szafkach. Co prawda uważam, że nie mam problemu z chomikowaniem ubrań, tak pamiątki, czy inne stare rzeczy bardzo chętnie układam do szafek.Chyba czas się z “pamiątkami” rozprawić raz a dobrze.

    Reply

    • FashionVoyager
      14 czerwca 2016 @ 12:12

      Cieszę się 🙂 Powodzenia! Daj znać jak poszło!

      Reply

  5. malinowamamba
    7 czerwca 2016 @ 20:28

    Hmm… za mało podróżuję, żeby do tego dojrzeć, ale fakt, większość z zabieranych przeze mnie rzeczy nie opuszcza walizki na wyjeździe 🙁
    Może trochę na przekór idei posta, ale te sandałki ze zdjęcia są boskie! Idealne! <3 Właśnie takich potrzebuję, najprostszych na świecie a zarazem takich ślicznych!

    Reply

  6. Marysia
    4 czerwca 2016 @ 17:48

    Z tym sprzątaniem zgadzam się – też tak mam – ta cudowna świadomość, uczucie lekkości, porządku po sprzątnięciu, ach… 🙂 Z tym pakowaniem się też masz rację – to uczy ile tak naprawdę jest nam potrzebne. Ja na szczęście nie byłam typowym chomikiem, ale zdarzało się pod względem ciuchów – obecnie już tak nie mam 🙂 I jakoś żyję ;)Bardzo fajny wpis!

    Reply

  7. Ania
    20 maja 2016 @ 22:45

    No to chomikowanie to pewnie rodzinne jest?

    Reply

    • FashionVoyager
      21 maja 2016 @ 22:20

      Już wiesz jak z tym skończyć 🙂

      Reply

  8. My Home Rules
    20 maja 2016 @ 18:52

    Też zaczęłam mniej kupować. Kiedyś wydawałam połowę wypłaty na ubrania, większość z nich albo nałożyłam raz, albo wcale (wciąż mam w garderobie ubrania z metkami). Tak już nie kupuję parę ładnych miesięcy i zauważyłam, że niczego mi nie brakuje :), ba dopiero jak przestałam kupować odkryłam jak dużo wszystkiego mam. Czasami, w chwilach słabości brakuje mi trochę buszowania po sklepach, ale szybko mi to mija jak znajdę sobie jakieś zajęcie. Fajny post. U mnie na Facebooku trwa link party, więc serdecznie zapraszam i pozdrawiam.

    Reply

    • FashionVoyager
      20 maja 2016 @ 19:03

      Wystarczy kilka tygodni bez zakupów żeby odkryć rzeczy, które wcześniej nie były używane. Zaraz zerkam 😉

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.